To sensacyjne odkrycie - mówią archeolodzy o tym, co przy okazji remontu kanalizacji udało się znaleźć na terenie Zakładu Karnego w Nowogardzie. Więzienie powstało w miejscu, gdzie stał niegdyś zamek rodziny von Everstein. Podczas prowadzenia wykopów, odsłonięto fragmenty zamkowej wieży. Ziemia w tym miejscu ciągle kryje skarby.

Przedmioty odnalezione podczas prac archeologicznych na terenie Zakładu Karnego w Nowogardzie / Marcin Bielecki /PAP

Zamek w Nowogardzie powstał w XIII wieku. Został potem przebudowany przez rodzinę von Everstein, w której ręce budowla trafiła jako lenno. Bogaty ród poważnie ucierpiał w wyniku wojny 30-letniej. Zamek został poważnie uszkodzony, a następnie zniszczony podczas najazdu Szwedów.

W XIX wieku pozostałości zamku zostały przerobione na więzienie. Zakład Karny funkcjonuje tu do dziś. Podczas prowadzonego remontu sieci kanalizacyjnej, robotnicy natrafili na kamienno-ceglane mury. Zawiadomiony konserwator zabytków przysłał archeologów. To pozostałości najpewniej wieży południowo-zachodniej tzw. Hoches Hausu, czyli wysokiego domu, głównej części zamku. Odkopując fragmenty tego muru, natrafiliśmy na tunel. Najpewniej prowadził do wewnętrznej fosy, która znajdowała się na terenie zamku i odprowadzał wody - opowiada prowadzący wykopaliska Grzegorz Kurka.

To właśnie wewnątrz tego tunelu znaleziono najwięcej zabytkowych przedmiotów. Tysiące fragmentów ceramiki, szkła, fragmenty kafli piecowych. Była między innymi piękna figura, wieńcząca niegdyś piec kaflowy. Można powiedzieć, że rarytas. Były też pięknie malowane szkła, świadczące o bogactwie rodziny von Everstein. Część tych naczyń zachowana jest praktycznie w całości. To taka kapsuła czasu. Wszystko tam było zamknięte przez 400 lat - mówi archeolog.

Wśród XVII-wiecznej ceramiki były też przedmioty, które historyków zaskoczyły. Znalazły się tam fragmenty szklanych kolb, co może świadczyć, że na zamku von Everstein rezydował alchemik. Być może informacje o nim uda się odnaleźć w dokumentach z epoki. W wykopie leżała też XVII-wieczna strzykawka do... lewatywy. Nie chcę nikogo podejrzewać o jej nadużywanie, ale zapewne należała do kogoś z rodu. W tym czasie robienie lewatywy było bardzo popularne wśród ludzi zamożnych. Porównuję to do robienia botoksu teraz. Jeden z królów Francji podczas lewatywy przyjmował nawet gości - dodaje Grzegorz Kurka.

Ze względu na rangę znaleziska zapadła decyzja, że sieć kanalizacyjna zostanie przeprojektowana, tak żeby rury ominęły zabytkowe ruiny wieży. Po dokładnym zbadaniu i zadokumentowaniu, obiekt zostanie zasypany. Nie wiadomo jeszcze, co się stanie ze znalezionymi zabytkami. Być może wrócą do Nowogardu.


(mpw)