Platforma Obywatelska nie zamierza wycofywać swoich wniosków o wota nieufności wobec PiS-owskich ministrów. PO przygotowuje kontratak na wypadek, gdyby PiS zrealizował swój plan awaryjny.

Jak ustalił RMF FM, premier Jarosław Kaczyński nie zamierza dopuścić do debaty i głosowania nad odwołaniem swoich ministrów. By tego uniknąć, sam rozważa ich odwołanie, a następnie powołanie jako pełniących obowiązki lub zastąpienie ich obecnymi wiceministrami.

Jeśli premier wprowadzi swój chytry plan w życie, to Platforma Obywatelska odpowie zgodnie z zasadą – oko za oko, ząb za ząb. Jest możliwe, aby na tym posiedzeniu ponownie zostały zgłoszone wnioski o wota nieufności, aby ponownie je głosować, jeżeli premier powoła ministrów odwołanych – mówi Bogdan Zdrojewski z PO.

Jednak do przegłosowania kolejnych wniosków o wota nieufności potrzebne są dwa kolejne posiedzenia Sejmu, a mało prawdopodobne jest, aby marszałek Sejmu po piątkowym głosowaniu o skróceniu kadencji, zwoływał obrady. Plan PO może więc spalić na panewce.

PO chce przyspieszonych wyborów parlamentarnych, nie będzie uczestniczyć w żadnej inicjatywie dotyczącej konstruktywnego wotum nieufności dla rządu - powiedział lider ugrupowania Donald Tusk. Platforma chce również oczyszczenia sceny politycznej z ludzi nieuczciwych. czytaj więcej

Wnioski o odwołanie wszystkich 19 ministrów, a dokładniej ujmując: każdego z osobna, PO złożyła na początku lipca. Platforma zastosowała po raz pierwszy w historii trick z pozbawianiem szefa rządu Jarosława Kaczyńskiego samego rządu.