Kilkudziesięciu posłów opozycji nadal przebywa na sali sejmowej; pozostaną tam do wtorku 20 grudnia - zapowiedział szef PO po posiedzeniu klubu. Grzegorz Schetyna mówił, że "po raz kolejny, kiedy są ważne rzeczy, kiedy dzieje się coś złego, nie ma prezydenta" .

Grzegorz Schetyna i Tomasz Siemoniak /Jacek Turczyk /PAP

Część posłów PO w dalszym ciągu pozostaje na sali sejmowej. Jak powiedział Schetyna, będą tam do wtorku 20 grudnia. Oprócz tego, politycy PO mają protestować w niedzielę przed Trybunałem Konstytucyjnym, a w poniedziałek - w regionach.

Schetyna zaapelował też do tych, którzy protestowali w nocy z piątku na sobotę o to, by we wtorek 20 grudnia znowu pojawili się przed Sejmem. Do tego czasu - jak zapowiedział - kilkudziesięciu parlamentarzystów Platformy pozostanie na sali plenarnej.

Przewodniczący PO był na briefingu pytany przez dziennikarzy o ocenę faktu, że głosu w sprawie piątkowych wydarzeń w Sejmie nie zabrał prezydent Andrzej Duda.

Po raz kolejny, kiedy są ważne rzeczy, kiedy dzieje się coś złego - bo dzisiaj widzimy, że jest kryzys konstytucyjny - nie ma prezydenta. Podnosi białą flagę - to jest jego polityka, widzimy to od miesięcy; musimy sobie poradzić bez niego - powiedział Schetyna.

To jest akurat miejsce i taki czas kryzysu, kryzysu państwa, (który) wymaga interwencji głowy państwa - podkreślił.


(mpw)