Polski samolot ratunkowy Bryza naruszył rosyjską przestrzeń powietrzną. Do incydentu doszło w trakcie poszukiwań zaginionego żeglarza na Zalewie Wiślanym.

Wojskowa Bryza, prowadząc poszukiwania żeglarza na Zalewie Wiślanym, na parę sekund znalazła się po rosyjskiej stronie granicy. Nasz samolot wleciał 100, 150 metrów poza granicę. Stało się to podczas wykonywania nawrotu przez pilota.

Na szczęście - jak podkreśla polskie Ministerstwo Obrony Narodowej - było to delikatne przekroczenie granicy, a nie poważne naruszenie przestrzeni powietrznej. Służby rosyjskie były zresztą powiadomione wcześniej, że polskie statki powietrzne będą operować na Zalewie tuż przy granicy.

Niemniej jednak Rosjanie zauważyli incydent z Bryzą. Na razie nie wystosowali żadnej noty protestacyjnej.

Nie żyje żeglarz, drugi jest poszukiwany

Żeglarze wypłynęli w rejs wczoraj po południu. Chcieli dopłynąć z Suchacza do Krynicy Morskiej. Na Zalewie Wiślanym panowały wtedy trudne warunki - wiatr wiał z prędkością nawet 6 w skali Beauforta. W nocy Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa (SAR) została powiadomione o ich zaginięciu.

Znaleziono jacht i ciało nastoletniego żeglarza. Trwają poszukiwania jego starszego kolegi.

(j.)