Rekonstrukcja w rządzie będzie miała wymiar nie tylko polityczny, ale i finansowy - ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna". Dymisja wicepremiera, pięciu ministrów i jednego wiceministra to operacja, która pociągnie za sobą zwolnienie kolejnych kilkudziesięciu osób i konieczność wypłacenia im odpraw. W grę wchodzą setki tysięcy złotych.

Schetyna na szefa klubu PO, Kamiński do dymisji

Grzegorz Schetyna wyraził chęć rezygnacji ze stanowiska szefa MSWiA. Wspólnie ustaliliśmy, że będę rekomendował go na stanowisko szefa klubu parlamentarnego PO - oświadczył premier Donald Tusk na konferencji prasowej. Stanowiska stracą minister sprawiedliwości Andrzej Czuma i wiceminister... czytaj więcej

Zgodnie z ustawą o wynagrodzeniach osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, zdymisjonowany wicepremier i ministrowie będą dostawać pensje jeszcze przez dwa lub trzy miesiące, w zależności od stażu pracy w rządzie. Dziennik podaje przykład byłego już ministra sprawiedliwości. Andrzej Czuma zarabiał około 14 tysięcy złotych i tyle też otrzyma przez następne dwa miesiące.

A że w ślad za ministrami na ogół odwoływani są szefowie i członkowie ich gabinetów politycznych, asystenci i doradcy, pociąga to dalsze koszty w postaci odpraw. Dostają oni połowę miesięcznego wynagrodzenia, jeśli pracowali krócej niż pół roku, miesięczną pensję, jeśli zatrudnieni byli dłużej niż 6 miesięcy, lub trzykrotną - w przypadku zatrudnienia dłuższego niż trzy lata.

Na pociechę podatnikom pozostaje fakt, że w sensie materialnym nic ich nie będzie kosztowało odwołanie Zbigniewa Chlebowskiego z funkcji szefa klubu PO.