Rzecznik Praw Obywatelskich domaga się konsekwencji wobec policjantów, zabezpieczających ubiegłoroczny Marsz Niepodległości. Adam Bodnar skierował wczoraj do komendanta głównego policji list, w którym podsumowuje swoje ustalenia w sprawie działań funkcjonariuszy. Rzecznik pisze, że 11 listopada taktyka policji nie zmierzała do usuwania zagrożeń, a funkcjonariusze sami wielokrotnie złamali prawo. Oczekuje znalezienia winnych i wyciągnięcia wobec nich konsekwencji.

Z ustaleń poczynionych przez rzecznika wynika, że policjanci, odpowiedzialni za zabezpieczenie wydarzeń 11 listopada 2017 z jednej strony nie podejmowali interwencji wobec uczestników Marszu Niepodległości, używających m.in. zabronionych środków pirotechnicznych.

Według RPO przyjęta przez policję taktyka jest niezrozumiała, bo nie realizuje podstawowego celu działań funkcjonariuszy - zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom wydarzeń. Policjanci ograniczyli się wyłącznie do apelowania do organizatorów Marszu "o podjęcie stosownych działań wobec osób używających materiałów pirotechnicznych", a to zdecydowanie za mało, by można było to nazwać zapewnieniem bezpieczeństwa.

RPO zwraca też uwagę, że jak dotąd mimo posiadania obszernych materiałów fotograficznych i filmowych ani nie zidentyfikowano, ani nie zatrzymano żadnej z osób, łamiących dotyczący pirotechniki przepis prawa o zgromadzeniach.

Z drugiej strony policjanci dokonali jednak kilkudziesięciu bezprawnych - jak później oceniły sądy - zatrzymań osób protestujących przeciwko marszowi. W 28 postanowieniach sąd stwierdził, że zatrzymanie było legalne, jednak niezasadne i nieprawidłowe, a w jednym - legalne i zasadne, ale nieprawidłowe - wylicza rzecznik. Uwzględniając zażalenia zatrzymanych sąd uznawał, że doszło do pozbawienia skarżących wolności, bo podjęte wobec nich działania przekraczały zakres dopuszczalnego legitymowania. Przed użyciem środków przymusu bezpośredniego i doprowadzeniem do jednostki policji funkcjonariusze czasem nie podejmowali nawet próby wylegitymowania zatrzymywanych.

Zdaniem RPO policjanci stosowali więc prawo różnie, w zależności od tego, kogo dotyczyły ich interwencje.

Rzecznik Praw Obywatelskich domaga się od komendanta głównego policji ustalenia odpowiedzialnych za to osób i wyciągnięcia wobec nich konsekwencji. Prosi też o informacje na temat podjętych decyzji.

>>> ZOBACZ PISMO RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH DO KOMENDANTA GŁÓWNEGO POLICJI

(az)