W liście otwartym opublikowanym w poniedziałek byli prezydenci, ministrowie spraw zagranicznych oraz działacze opozycji w PRL zaapelowali do wszystkich Polaków o kierowanie się w codziennej pracy i działaniu porządkiem prawnym zgodnym z Konstytucją. Zwrócili się także do polityków opozycji z prośbą o współdziałanie w obronie państwa prawa oraz swobód obywatelskich.

Ryszard Petru i Beata Szydło /Maciej Kulczyński i Paweł Supernak /PAP

Próba stworzenia przez PiS porządku własnego jest uzurpacją władzy. Wzywamy polityków obozu rządzącego, którym drogie są państwo i demokracja, do odmowy udziału w ich niszczeniu. Przypominamy, że za łamanie Konstytucji winni poniosą odpowiedzialność - napisali autorzy listu.

Zdaniem sygnatariuszy listu najbliższe miesiące zadecydują o losie praworządności i demokracji w Polsce. Prawo i Sprawiedliwość nie zamierza zejść z drogi niszczenia porządku konstytucyjnego, paraliżowania pracy Trybunału Konstytucyjnego i całej władzy sądowniczej. Parlament pracuje pod dyktando niewielkiej większości, lekceważąc argumenty i interesy mniejszości - czytamy w liście.

Pod listem podpisali się byli prezydenci: Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski, a także byli szefowie MSZ: Włodzimierz Cimoszewicz, Andrzej Olechowski, Radosław Sikorski oraz byli opozycjoniści: Ryszard Bugaj, Władysław Frasyniuk, Bogdan Lis, Jerzy Stępień.

W liście wyrażono również uznanie i szacunek dla odpowiedzialnej, godnej postawy m.in. sędziów TK i innych sądów, a także dla Komitetu Obrony Demokracji, który - jak napisano - stał się ośrodkiem koordynującym ruchu obywatelskiego sprzeciwu.

Premier Szydło: Prawo i Sprawiedliwość realizuje dziś wolę polskich wyborców

Dzisiaj ten list, piszą ci, którzy mówią "demokracja to my", a ja mówię inaczej, demokracja to są wolne wybory Polaków. Polacy wybrali w wyborach parlamentarnych Prawo i Sprawiedliwość, wybrali program PiS i nam dali odpowiedzialność za prowadzenie polskich spraw. To był wolny wybór Polaków - powiedziała szefowa rządu na konferencji prasowej. 

Według Szydło, "ci, którzy stracili władzę, uważają, że to oni są (obrońcami) demokracji". To pokazuje nie tylko punkt widzenia i nie tylko sposób myślenia tych, którzy są sygnatariuszami tego listu, ale też pokazuje, że ci ludzie nie chcą zgadzać się z wolnymi wyborami Polaków - podkreśliła szefowa rządu.

My, polski rząd, Prawo i Sprawiedliwość, realizujemy dzisiaj wolę polskich wyborców i to jest demokracja, bo jeżeli w demokratycznych wyborach Polacy wybrali konkretną partię, konkretny program i oddali w nasze ręce rządy w Polsce, to znaczy, że to jest ich wola, demokratyczna wola, którą my szanujemy - powiedziała premier.


Petru: Na zewnątrz Polska wygląda jak kraj, w którym nie działa demokracja

Ryszard Petru pytany o list podczas konferencji prasowej we Wrocławiu powiedział, że popiera działania ponad podziałami, które zatrzymają "dobra zmianę prowadzoną przez PiS". Również podpisałbym się pod tym listem, ponieważ w sprawach fundamentalnych, takich jak Konstytucja powinniśmy być ponad podziałami - zaznaczył Petru.

Jak podkreślił, wobec listu podpisanego m.in. przez byłych prezydentów nie można przejść obojętnie. Trzeba wziąć pod uwagę, że na zewnątrz Polska rzeczywiście wygląda jak kraj, w którym nie działa demokracja. Ja staram się tłumaczyć, że tak nie jest. Ale na pytanie, czy w Polsce będą normalne wybory muszę tłumaczyć, że ja w to wierzę - mówił polityk.

To nie jest sytuacja komfortowa dla żadnego Polaka, że musi za granicą tłumaczyć, że w Polsce wybory prawdopodobnie będą normalne. To świadczy o tym, że Polska jest na zakręcie historycznym i jesteśmy współodpowiedzialni za to, by kulturalnie zatrzymać tę dobrą zmianę - dodał.

Kosiniak-Kamysz: Sojusz trzech prezydentów z różnych środowisk może mieć wpływ

Głos w sprawie listu zabrał również prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Zwrócił uwagę, że w historii relacje Wałęsy i Kwaśniewskiego "były różne", więc - jak ocenił - jeśli byli oni w stanie podpisać się pod jednym listem, to "zdolność PiS do jednoczenia różnych środowisk jest nieprawdopodobnie duża".

To, że trzech prezydentów z różnych środowisk się zjednoczyło może mieć wpływ. Jest to ważniejsze niż sama treść listu, która jest zbieżna z ocenami wielu polityków opozycji, czy ludzi świata nauki i kultury - podkreślił szef Stronnictwa. Fakt, że to jest wspólny list jest niezwykle ważną rzeczą - dodał.

(az)