Polska armia zawsze będzie pamiętać o żołnierzach poległych pod Mirosławcem – zapewnił minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. Ta ofiara, która złożyli wasi najbliżsi (...) nie pójdzie na marne - dodał, zwracając się do rodzin ofiar tragedii. W ósmą rocznicę katastrofy wojskowego transportowca Casa C-295 , pamięć o 20 tragicznie zmarłych - czteroosobowej załodze i 16 oficerach, wracających z konferencji bezpieczeństwa lotów z Warszawy - uczciły rodziny, delegacje jednostek wojskowych oraz przedstawiciele władz samorządowych.

Antoni Macierewicz /PAP/Marcin Bielecki /PAP

Dwadzieścia białych i czerwonych zniczy zapłonęło przed pomnikiem upamiętniającym katastrofę samolotu C-295 w Mirosławcu. M.in. żołnierze, bliscy, przyjaciele, harcerze, funkcjonariusze złożyli przed lotniczym obeliskiem wieńce, zapalili znicze. Kompania honorowa oddała salwy honorowe, a poczty sztandarowe pokłoniły się sztandarami. Odbył się Apel Pamięci, w którym wspomniano nie tylko tych oficerów, którzy zginęli w Mirosławcu, ale także ofiary innych katastrof lotniczych, szczególnie pod Smoleńskiem. Odmówiona została ekumeniczna modlitwa za poległych.

Minister Antoni Macierewicz podziękował rodzinom ofiar, jak mówił - za wysiłek wspierania ich za życia, i "za ostatnie osiem lat, kiedy to rodziny zapewniły, że pamięć o nich trwa i współtworzy ducha polskiej armii". Wasz nieprawdopodobny codzienny wysiłek skierowany przede wszystkim do nich, pozwolił im przejść do naszej pamięci, jako wspaniali piloci i żołnierze; przejść do pamięci Polski, jako ci którzy stanowili fundament polskiego lotnictwa - podkreślił szef MON.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch odczytał list od prezydenta Andrzeja Dudy. Oddając hołd poległym prezydent podkreślił, że "pamięć o tej tragedii ciągle wywołuje ból i smutek". "Zachowujemy ich w pamięci jako wspaniałych, ofiarnych lotników, niestrudzonych obrońców polskiego nieba" - napisał Andrzej Duda. "Niech pamięć o lotnikach, którzy zginęli w Mirosławcu pozostanie wciąż żywa, a na kartach polskiej historii niech już nigdy nie zapiszą się podobne tragedie"- podkreślił.

Nikt nie przeżył katastrofy

Wojskowy samolot transportowy CASA C295 rozbił się wieczorem 23 stycznia 2008 r. przy podejściu do lądowania w Mirosławcu. Maszyna miała na trasie Warszawa-Powidz-Poznań-Mirosławiec-Świdwin-Kraków rozwieźć uczestników konferencji bezpieczeństwa lotów Sił Powietrznych.

Na pokładzie maszyny było 4 członków załogi i 16 wysokiej rangi oficerów Sił Powietrznych; wszyscy zginęli. Po katastrofie stanowiska straciło pięciu wojskowych bezpośrednio odpowiedzialnych - w ocenie szefa MON - za decyzje, które do niej doprowadziły. Przed sądem odpowiadał jedynie kontroler lotów z Mirosławca, oskarżony o nieumyślne niedopełnienie obowiązków, który ostatecznie został prawomocnie uniewinniony.

(mn)