O godz. 16 rozpoczął się kolejny etap protestu ratowników medycznych. Przez tydzień zespoły ratownictwa, uczestniczące w akcji, będą transportowały pacjentów z użyciem sygnałów dźwiękowych i świetlnych - zapowiada Roman Badach-Rogowski z Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.

Protest ma trwać do przyszłego poniedziałku /Maciej Nycz /RMF FM

Od dziś, od godziny 16.00 każdy pacjent przewożony do szpitala będzie tam trafiał, jadąc na sygnale. Będziemy wykorzystywali karetkę jako pojazd uprzywilejowany, żeby pacjent znalazł się szybciej w szpitalu, żeby było nas widać, żeby ludzie widzieli, że pracujemy w dzień i w nocy, ile wyjazdów mamy i na ile jesteśmy potrzebni - tłumaczy Badach-Rogowski. Akcja potrwa do przyszłego poniedziałku.

Ratownicy protest rozpoczęli 24 maja. Domagają się m.in. podwyżek. Pierwszym etapem było oflagowanie budynków oraz oznaczenie logo akcji pojazdów i odzieży. Godzina - jak wyjaśniał Badach-Rogowski - jest symboliczna, bo jeśli przeczytać "16.00" bez znaków przestankowych, to wyjdzie 1600, czyli kwota podwyżki, którą ratownicy chcą mieć za rok.

Wśród postulatów ratowników są także m.in. upaństwowienie systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego oraz przyspieszenie prac nad projektem tzw. dużej nowelizacji ustawy o PRM i pozostawienie w projekcie m.in. zapisów dotyczących etatyzacji oraz trzyosobowych zespołów ratownictwa medycznego, a także wzrost nakładów finansowych.

MZ chce zwiększyć wynagrodzenia ratowników medycznych o 800 zł miesięcznie na tzw. etat przeliczeniowy - niezależnie od formy zatrudnienia - z czego 400 zł ma zostać przyznane od 1 lipca, a kolejne 400 zł (do łącznej kwoty 800 zł na etat przeliczeniowy w postaci dodatku do wynagrodzenia) - od 1 lipca 2018 roku. 

(mpw)