Afera z maltretowaniem starszych osób w domu opieki w warszawskiej Radości obnażyła poważne luki w prawie. Reporter RMF FM, Paweł Świąder prześwietlił te prawne niedoróbki. Dom w Radości, którego nie było w rejestrze wojewody, znalazł się na liście ośrodków mających prawo zatrudniać młodych ludzi w ramach zastępczej służby wojskowej. Jak to możliwe?

Piekło w domu opieki w Radości

W podwarszawskiej Radości personel domu opieki znęca się fizycznie i psychicznie nad starszymi i zniedołężniałymi kobietami - pisze „Polska”. Gazeta dotarła do filmów ujawniających te praktyki. Widać na nich, jak stare, schorowane i bezbronne kobiety są bite, znieważane i maltretowane. czytaj więcej

Okazuje się, że listę takich ośrodków sporządza Ministerstwo Pracy, sprawdzając tylko dwie rzeczy. Czy dany ośrodek ma wpis do Krajowego Rejestru Sądowego i czy ma w statucie działalność, która pozwoli odbyć służbę zastępczą. Taka lista trafia do marszałka województwa, który kieruje do ośrodków na zastępczą służbę.

Domy opieki społecznej, które spełniają wymagania Ministerstwa Pracy, a nie zarejestrują się u wojewody działają nielegalnie. Wojewoda nie może ich na bieżąco kontrolować, a jedynie ukarać; maksymalna kara to 10 tysięcy złotych. W tej chwili wojewodowie na prośbę minister pracy zbierają dane o niezarejestrowanych ośrodkach. Dopiero gdy będą gotowe, resort zastanowi się na zmianą przepisów.