Zamierzam złożyć zawiadomienie do prokuratury w sprawie napaści na mnie przez posła Michała Szczerbę (PO) - mówi wiceszef klubu PiS Marek Suski. Według niego, Szczerba umyślnie przewrócił go w nocy z piątku na sobotę w Sejmie. To kłamstwo - twierdzi Szczerba.

Poseł PiS Marek Suski i wicemarszałek Ryszard Terlecki opuszczają gabinet marszałka w Sejmie, w nocy /Tomasz Gzell /PAP

Do incydentu doszło po zakończeniu piątkowych obrad Sejmu, podczas których opozycja zablokowała sejmową mównicę i fotel marszałka. Była to reakcja na decyzję marszałka Marka Kuchcińskiego o wykluczeniu posła Michała Szczerby z obrad.

Jak relacjonował Suski, został on przewrócony przez Szczerbę w czasie prób uniemożliwienia mu przez grupę posłów opozycji opuszczenia gabinetu marszałka Sejmu. Zostałem zaatakowany - stwierdził Suski. Ja go ominąłem i on mnie wtedy z tyłu złapał i przewrócił - dodał.

Pytany, czy według niego Szczerba działał z premedytacją, poseł PiS powiedział, że "nie można tu powiedzieć, że to był przypadek, przecież on się nie znalazł przypadkowo przed tymi drzwiami o wpół do trzeciej w nocy".

Ciężko mi odnosić się do tak absurdalnego kłamstwa - skomentował zarzuty Suskiego Szczerba. Polityk Platformy przyznał, że był pod gabinetem marszałka Sejmu i swoim telefonem filmował posłów PiS z gabinetu marszałka, ale zaprzeczył, ażeby blokował mu wyjście z gabinetu.

Film, który jest zamieszczony na moim Twitterze, jednoznacznie pokazuje, że stałem w miejscu, a poseł Suski (...) nie był w jakiejkolwiek bliskości mojej osoby, więc zachęcam do obejrzenia tego filmu - mówił Szczerba.

Traktuję to jako kolejną formę represji i niestety wydaje się, że jeżeli pan Suski nadal będzie upowszechniał to kłamstwo, no to jego będzie czekał proces - o zniesławienie, i to zdecydowanie deklaruję w tym momencie - dodał Szczerba.

Szczerba został wykluczony z piątkowych obrad po tym jak w czasie piątkowych głosowań nad projektem budżetu na 2017 r. po serii wystąpień posłów PO z sejmowej mównicy dotyczących planowanych ograniczeń pracy dziennikarzy, w których postulowali rezygnację z planowanych zmian. Marszałek odpowiadał posłom, że ich wnioski nie dotyczą przedmiotu obrad Sejmu i zwracał im uwagę, że zakłócają obrady Izby.



(mpw)