Polska ambasada w Ottawie nie zamierza ułatwiać sprawy wydawcy i autorkom książki "Flight and Freedom", w której użyto skandalicznego sformułowania "polskie SS". Nasi dyplomaci otrzymali przeprosiny, ale te nie do końca ich satysfakcjonują. Ze strony wydawnictwa i autorek pojawiła się propozycja umieszczenia erraty, ale jak dotąd nie jest znana jej treść. Poza tym ambasador RP w Ottawie Marcin Bosacki, wysyłając list do wydawnictwa, domagał się wycofania całego nakładu z księgarń i bibliotek.

Dawny obóz Auschwitz /RMF FM

Naszą rolą jako ambasady jest dbanie o dobry wizerunek Polski i prawdę historyczną. Dlatego też ambasada każdorazowo bardzo mocno i stanowczo reaguje na wszelkie zniekształcenia prawdy, wszelkie kłamstwa historyczne czy inne publikacje, które godzą w dobre imię Polski - powiedziała korespondentowi RMF FM Pawłowi Żuchowskiego Olga Jabłońska, Pierwszy Sekretarz Ambasady RP w Ottawie.

Naszych dyplomatów satysfakcjonowałoby wycofanie całego nakładu z księgarń i bibliotek, tak by nikt nie czytał więcej o "polskim SS". Będą się więc jeszcze kontaktować z wydawcą w tej sprawie.

Ta odpowiedź wydawnictwa jest dla nas zbyt mało konkretna, dlatego będzie dalej prowadzić jeszcze rozmowy z wydawnictwem w tej sprawie - tłumaczy Jabłońska.

[AUTOR: Paweł Żuchowski/RMF FM]

Przypomnijmy - sformułowanie "Polish SS" pojawiło się w książce pt. "Flight and Freedom. Stories of Escape to Canada" wydanej przez kanadyjskie wydawnictwo "Between the Lines". Określenie znalazło się na stronie 178 w publikacji, w rozdziale o historii polskiego kombatanta Maxa Farbera, który przeżył II wojnę światową i emigrował do Kanady.

Są przeprosiny

Marcin Bosacki, ambasador naszego kraju w Ottawie, w liście do wydawnictwa napisał m.in, że takie sformułowanie sugeruje, że Polska była zaangażowania w niemieckie okrucieństwo i "mocno niszczy historyczny obraz". Bosacki dodał również, że oczekuje, iż edycja książki z tym błędem zostanie wycofana ze sklepów i bibliotek.

W poniedziałek pojawiła się odpowiedź autorek książki. Ratna Omidvar i Dana Wagner przeprosiły i "wyraziły ubolewanie". Zapewniły, że błąd zostanie naprawiony, a korekta pojawi się w formie erraty do już istniejących na rynku publikacji. Autorki zapowiedziały też, że informację o błędzie umieszczą w mediach społecznościowych i na stronie wydawnictwa. 

(abs)