Czy iracka ropa zasili polskie rafinerie, czy hossa i zagraniczne kontrakty nie ominą naszych firm budowlanych? Czy mamy szansę zaistnieć w Iraku? Choć te pytania pojawiają się już od kilku miesięcy, to konkretnych odpowiedzi wciąż jest niewiele.

Spekulacje, że Polska zarobi na wojnie w Iraku, pojawiły się już w kwietniu, kiedy jeszcze nieoficjalnie mówiono o polskiej administracji w jednej z pięciu irackich stref. Polska niecały tydzień temu przejęła dowództwo nad środkowo-południową strefą, ale dopóki w tym kraju nie będzie legalnych irackich władz, jasnych sposobów finansowania inwestycji nie będzie mowy o konkretnych działaniach polskich firm.

To, co dzisiaj zabija przedsiębiorczość w Iraku, to brak bezpieczeństwa i prądu – mówił dziś prof. Marek Belka, który od listopada będzie wyznaczać kierunki polityki gospodarczej w Iraku.

Na razie więc polskie firmy nie chcą narażać na niebezpieczeństwo swoich pracowników i właściwie tylko Bartimpex Aleksandra Gudzowatego, wykorzystując swoje kontakty gospodarcze w innych krajach arabskich, uruchomił własne przedstawicielstwo w Bagdadzie.

Czy w ślad za polskimi żołnierzami do Iraku ruszą polskie firmy? Chętnych do odbudowy i zawierania kontraktów ze zniszczonym wojnami i biedą krajem jest sporo. Już teraz przedsiębiorstwa ustawiają się w kolejce i tworzą listy zainteresowanych wyruszeniem nad Zatokę Perską. czytaj więcej

Inne polskie gospodarcze akcenty, to bank Millenium i LOT. Nasz przewoźnik otrzymał zezwolenie na jeden lot w tygodniu do Basry, zaś Millenium jako równoprawny członek wchodzi do międzynarodowego konsorcjum banków tworzących Bank Handlowy Iraku, który ma się specjalizować obsłudze handlu zagranicznego tego kraju.

17:05