Polska niepotrzebnie deklaruje chęć ustępstw w sprawie delegowania pracowników - alarmuje eurodeputowana PO Danuta Jazłowiecka, która od lat specjalizuje się w tej dziedzinie. W ostatni czwartek w Luksemburgu Polska zasygnalizowała możliwość wycofania sprzeciwu wobec unijnych przepisów dotyczących pracowników delegowanych w zamian za ustępstwa dotyczące transportu międzynarodowego.

Zdaniem eurodeputowanej Polska nie powinna publicznie ujawnić swojego stanowiska negocjacyjnego, bo wykorzystają to inne kraje UE (zdj. ilustracyjne) /Krzysztof Kot /RMF FM

Wiceminister pracy i polityki społecznej Marcin Zieleniecki mówił, że Polska mogłaby rozważyć przyjęcie propozycji w sprawie pracowników delegowanych, jeśli w zamian odrzucone zostałyby pomysły dotyczące firm działających w sektorze transportu międzynarodowego. Według Jazłowieckiej jest za wcześnie na mówienie o ustępstwach, bo właśnie teraz możemy coś ugrać - zarówno w kwestii delegowania, jak i w przedstawionym ostatnio przez KE  pakiecie mobilności, który uderza w naszych przewoźników. Pakiet mobilności wywołał sprzeciw dużej grupy państw (Hiszpania, Portugalia), które mogą stać się sojusznikami Polski w walce z zaostrzaniem zasad delegowania pracowników.

Jazłowieckiej nie podoba się także wymiana na zasadzie "odpuszczamy kwestię delegowania w zamian za...". To wbrew wszelkim zasadom negocjacji - twierdzi eurodeputowana. Dlaczego mamy poświęcać polskich pracowników wyjeżdżających za granicę na budowy, polskich pracowników zatrudniających się w szklarniach, pielęgniarki czy opiekunki, by ocalić transportowców? - pyta Jazłowiecka. Czy sektor budownictwa, rolnictwa jest gorszy od kierowców? - dodaje.

Zdaniem eurodeputowanej Polska nie powinna publicznie ujawnić swojego stanowiska negocjacyjnego, bo wykorzystają to inne kraje UE. Z własnego doświadczenia wiem, że kraje UE śledzą każdą wypowiedź w sprawie delegowania, bo to są konkretne interesy - mówi Jazłowiecka. Jej zdaniem powinno się negocjować w zaciszu gabinetów. To, co się stało, utrudni  w dodatku rokowania w Parlamencie Europejskim, które równolegle toczą się w sprawie delegowania. To po prostu zaszkodzi Polsce - uważa Jazłowiecka.

Jak alarmuje Jazłowiecka, zapowiadanie ustępstw "wytrąca argumenty z rąk eurodeputowanym, którzy pracują nad korzystnym dla Polski rozwiązaniem". Prawdopodobnie w październiku na sesji plenarnej PE dojdzie do głosowania w sprawie pracowników delegowanych. W tym samym miesiącu zostanie podjęta próba uzgodnienia stanowiska w Radzie UE. A to oznacza, że jeszcze w tym roku dowiemy się, czy Polska zdoła się utrzymać na rynku usług we Francji, w Niemczech i innych krajach Europy Zachodniej, czy raczej zwycięży protekcjonizm.

(mpw)