Polscy sztabowcy opracowują warianty przedłużenia misji w Iraku do 2007 roku – ujawnił „Rzeczypospolitej” wiceminister Stanisław Koziej. Na razie obowiązuje decyzja prezydenta, która wyznacza termin zakończenia misji na koniec 2006 roku. To może się jednak zmienić.

Nowy rząd jedności narodowej został zaprzysiężony w Iraku. Na jego czele stanie konserwatywny polityk szyicki Nuri al-Maliki, który przedstawił w parlamencie listę 34 najpilniejszych spraw w kraju. Za najważniejsze uznał przywrócenie bezpieczeństwa i stabilizację. czytaj więcej

Koziej, jako powody przedłużenia misji, podaje opóźnienie się pewnych zachodzących w Iraku procesów – jak choćby tworzenia koalicyjnego rządu. Nasze wycofanie z Iraku uzależnione jest od sytuacji w tym kraju, a nie od kalendarza – podkreśla i dodaje, że rząd Kazimierza Marcinkiewicza nie wyznacza sztywnych terminów zakończenia misji.

Na razie sztabowcy analizują dwa warianty przedłużenia misji. Pierwszy z nich mówi, że sytuacja w Iraku nadal jest niebezpieczna, a to oznacza, że Polacy kontynuowaliby misję szkoleniowo-stabilizacyjną. Wariant optymistyczny natomiast przewiduje, że Polaków byłoby nad Tygrysem i Eufratem znacznie mniej niż obecne 900 żołnierzy. Ich praca ograniczałaby się do pracy w lokalnych zespołach odbudowy – czyli pomocy zwykłym Irakijczykom.

Przedłużenie misji będzie możliwe, ponieważ wbrew zapowiedziom Polska w połowie 2007 roku nie obejmie dowództwa misji NATO w Afganistanie.