26-letni Marcin L., podejrzany o wywołanie w czerwcu tego roku fałszywych alarmów bombowych w 22 instytucjach w całym kraju, trafi na obserwację sądowo-psychiatryczną. Zdecydował o tym właśnie katowicki sąd. Wniosek ws. obserwacji złożyła łódzka prokuratura.

"Macie bombę i tylko 15 minut czasu!"

"Macie bombę i tylko 15 minut czasu" - takie słowa 42-letniego Krzysztof B. usłyszała recepcjonistka jednego z biurowców w Warszawie. Natychmiast ewakuowano ponad 3000 osób, policjanci zatrzymali już podejrzanego. czytaj więcej

Obserwacja Marcina L. ma trwać cztery tygodnie, a odbywać się będzie w oddziale psychiatrycznym szpitala więziennego Zakładu Karnego nr 2 w Łodzi. Mężczyzna był już wcześniej poddany jednorazowemu badaniu przez biegłych, ale nie byli oni w stanie wydać jednoznacznej opinii co do jego poczytalności. Stwierdzili, że konieczne jest przeprowadzenie dodatkowych badań.

2700 ewakuowanych, ponad 400 policjantów w akcji

25 czerwca po mailowych informacjach o podłożonych rzekomo bombach sprawdzono 22 obiekty w całym kraju: szpitale, prokuratury, sądy, komendy policji, centra handlowe i teren przyległy do siedziby Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Ewakuowano ponad 2700 osób. W akcję zaangażowanych było ponad 400 policjantów.

Autorów wiadomości poszukiwała specjalna grupa policjantów Centralnego Biura Śledczego wspierana przez ABW, podjęto też współpracę ze służbami zagranicznymi. 28 czerwca na lotnisku w Pyrzowicach zatrzymano Marcina L. Według śledczych, maile o rzekomych bombach wysłał on z Wielkiej Brytanii, gdzie w ostatnim czasie mieszkał. Decyzją sądu pop postawieniu zarzutów mężczyzna został aresztowany.

26-latkowi grozi kara do ośmiu lat więzienia.

(edbie)