Jeśli debata, to Kopacz - Szydło, a nie Kopacz - Kaczyński. Politycy Prawa i Sprawiedliwości odrzucają wczorajszy apel szefowej rządu o pojedynek na słowa z prezesem PiS przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Według nich, do takiego spotkania raczej nie dojdzie, a to dlatego, że kandydatem PiS na premiera jest Beata Szydło, a nie Jarosław Kaczyński.

Kopacz wzywa Kaczyńskiego do debaty

"Wzywam pana do debaty, bo chcę rozmawiać o najważniejszych sprawach Polski" - zwróciła się premier Ewa Kopacz do Jarosława Kaczyńskiego podczas konwencji PO. Zapewniła, że jest też gotowa rozmawiać z kandydatką PiS na premiera Beatą Szydło. Dodała również: "Nie zmieni Polski ten,... czytaj więcej

Jeśli w ogóle miałoby dojść do tej debaty, to miałaby sens debata pomiędzy dwoma kandydatami na premiera. To jest dla mnie zupełnie oczywiste - podkreślił w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Mariuszem Piekarskim Jacek Sasin. Liderem PiS-u jest Jarosław Kaczyński, ale premierem - jeśli wygramy wybory - będzie Beata Szydło, więc sens ma chyba debata kandydatów na premiera - dodał.

Sasin ma zresztą wątpliwości co do samej idei takiej debaty. Nie podjęliśmy chyba jeszcze decyzji, jak na ten apel czy na to wezwanie pani premier odpowiedzieć, natomiast tym, co ma dzisiaj największy sens, jest rozmowa z wyborcami, z Polakami. To rzeczywiście ma dla nas sens największy. Natomiast rozmowa z politykami partii, która rządzi od 8 lat, nie ma dla mnie większego sensu, no bo o czym mamy rozmawiać? - pytał retorycznie.

"Jeśli PiS zwycięży w wyborach parlamentarnych, Beata Szydło będzie premierem" – powiedział na sobotniej konwencji prezes PiS Jarosław Kaczyński. "Mamy prezydenta, jeśli się postaramy będziemy mieli także premiera; Polacy chcą pokoleniowej zmiany" - przekonywał. czytaj więcej

To o tyle ciekawa zmiana frontu, że jeszcze niedawno, w czasie kampanii prezydenckiej, to politycy PiS na czele z Andrzejem Dudą domagali się debat z prezydentem Bronisławem Komorowskim.

Posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska twierdzi jednak, że odrzucenie wezwania do debaty było do przewidzenia, bo - jak stwierdziła - Jarosław Kaczyński musi się chować, by nie osłabić szans własnej partii w wyborach: "Nikt nie chce na Kaczyńskiego głosować, nie chce na nas z Kaczyńskim głosować, to my to zmienimy". No więc greps.

W rozmowie z naszym reporterem Śledzińska-Katarasińska oceniła również, że "jeśli ktoś wzywa na debatę, to znaczy, że się czuje bardzo pewnie", a dopytywana o sytuację, gdy na debatę stawia się nie Jarosław Kaczyński, a Beata Szydło, odpowiedziała: Przecież pani premier powiedziała: przyjdzie Szydło - będzie rozmawiała, przyjdzie Kaczyński i Szydło - też będzie rozmawiała.

Kandydatka PiS na premiera Beata Szydło zapewniła, że nie da sobą sterować, co nie znaczy, że nie będzie słuchać ludzi. Zapewniła, że ma swoje zdanie, swoje opinie i potrafi być uparta. czytaj więcej

O "chowaniu" prezesa PiS mówił Mariuszowi Piekarskiemu również prezydencki doradca Tomasz Nałęcz. Jarosław Kaczyński przyjął metodę znaną nam wszystkim od dzieciństwa z bajki o Czerwonym Kapturku - postanowił przebrać się w strój babci. Nie po to się wilk przebiera za babcię, żeby przyjść do debaty, gdzie musi przyjść jako wilk. Moim zdaniem, nie przyjmie tego zaproszenia, jakimś tam pretekstem się PiS posłuży - komentował Nałęcz. Jak wyjaśnił, Jarosław Kaczyński odrzuci zaproszenie Ewy Kopacz "nie dlatego, żeby się tej debaty bał, tylko moim zdaniem właśnie dlatego, że obowiązuje strategia marketingowa ‘chowania’ pana prezesa za panią Szydło".

Nałęcz - jak stwierdził - jest przekonany, że Beata Szydło przyjmie zaproszenie do debaty. Natomiast wydaje mi się, że nie będzie się z tym spieszyła - dodał.


A jaką debatę Wy chcielibyście zobaczyć? Czekamy na Wasze głosy i komentarze!


(edbie)