Pielęgniarki z rybnickiego szpitala, przerwały głodówkę, ale nie przerywają akcji - dowiedział się reporter RMF FM, Marcin Buczek. Ich protest trwa już dwa tygodnie. Teraz polegał będzie jedynie na oflagowaniu szpitala.

Konferencja Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych w Warszawie /Rafał Guz (PAP) /PAP

Charakter protestu ulega zmianie, bo nie ma już go kto prowadzić. Został tylko tak zwany pielęgniarski zespół ostrodyżurowy. Pozostałe pielęgniarki, w sumie 45 sióstr, jest na zwolnieniach lekarskich. Termin niektórych upływa jutro. 

Nadal jednak nie ma decyzji w sprawie daty spotkania z dyrekcją. Jak informuje nasz reporter, w szpitalu rozpoczęła się procedura zwolnień protestujących pielęgniarek. Dyrekcja czeka na opinię związków zawodowych, ale nie jest ona wiążąca. Związkową opinię władze szpitala mają poznać na początku przyszłego tygodnia.  

Pielęgniarki zatrudnione w szpitalu w Rybniku domagały się początkowo 400 zł podwyżek. Dyrekcja proponowała im przesunięcie do pensji zasadniczej 10-procentowych dodatków, które już teraz dostają. Kobiety obniżyły swoje żądania, ale mimo wielu godzin negocjacji nie doszło do porozumienia. Szpital tłumaczy, że nie stać go na podwyżki i nie może ich dać tylko jednej grupie zawodowej. Dyrekcja apelowała o zawieszenie protestu i powrót do rozmów w lutym. 

(dp)