Koalicyjne Polskie Stronnictwo Ludowe krytycznie odnosi się do zaproponowanych przez premiera zmian w konstytucji. Janusz Piechociński określa je jako niemożliwe do przeprowadzenia w tak krótkim czasie. Jego zdaniem, Donald Tusk rozpoczął kampanię prezydencko-parlamentarną, w której proponuje wszystko, gdzie można, na potrzeby sondaży opinii publicznych.

Pełna odpowiedzialność za władzę wykonawczą powinna znaleźć się w rękach rządu, wspieranego przez większość parlamentarną - tak brzmi propozycja zmiany konstytucji, ogłoszona przez Donalda Tuska. Prezydent wybierany byłby nie przez obywateli, ale przez Zgromadzenie Narodowe. I to być może już w... czytaj więcej

Według Piechocińskiego, propozycje zmian zostały na razie jedynie zarysowane i to w oderwaniu od całości ustrojowej państwa. Czekamy na konkrety premiera, żeby wskazał z jakimi siłami politycznymi chce realizować rozstrzelone postulaty - komentuje polityk PSL.

Dla mnie jest to kolejne - do tego się już przyzwyczaiłem - rzucanie co trzy dni wielkich pomysłów, które wypalają się po dwóch tygodniach (…) Na etapie rozpoczęcia wielkiej, medialnej kampanii roku 2010-2011 premier przebija wszystkich i wszystko - uważa Piechociński. Jego zdaniem, za słowami szefa rządu nie pójdą żadne kroki. To jest klasyczne rzucenie opinii publicznej nowych, oczekiwanych tematów, w których zyskuje sam Donald Tusk oraz PO, w oderwaniu od realnych problemów kraju - ocenia.

Według niego, premier, mówiąc o zmniejszeniu liczby posłów i senatorów, wpisał się w akcję prowadzoną przez tabloidy. Widać jest bardzo przywiązany do bliskiej łączności z mediami tabloidalnymi - komentuje ludowiec.

Donald Tusk zaproponował przeprowadzenie zmian w konstytucji, zgodnie z którymi odpowiedzialność za władzę wykonawczą przeszłaby w ręce rządu. Prezydent byłby wybierany przez Zgromadzenie Narodowe. Utraciłby również prawo weta. Premier zapowiedział też, że będzie nakłaniał partie polityczne do rozmowy o zmniejszeniu liczebności Sejmu i Senatu. Opowiedział się za wyborem senatorów w okręgach jednomandatowych, a posłów - według ordynacji mieszanej.