Policja poważnie liczy się z tym, że bandyta, który zabarykadował się w bloku przy ul. Cegielnianej 14 w Sanoku, może mieć w mieszkaniu materiały wybuchowe. Dotąd negocjatorom nie udało się nawiązać kontaktu ani z nim, ani z jego 17-letnią dziewczyną, która również jest w mieszkaniu. "Znam go bardzo dobrze. To nie jest człowiek, który się podda" - mówiła reporterowi RMF FM Maciejowi Grzybowi sąsiadka przestępcy.

W internecie pojawiła się niepokojąca informacja - ktoś twierdzi, że zabarykadowany ma w mieszkaniu cały arsenał. Jak donosi nasz reporter, policja poważnie liczy się z tym, że oprócz kilku sztuk broni bandyta może mieć także materiały wybuchowe. Jak zawsze w takiej sytuacji trzeba być przygotowanym nawet na niekontrolowany rozwój wypadków. Policjanci są gotowi na każdy scenariusz - powiedział Maciejowi Grzybowi rzecznik podkarpackiej policji, komisarz Paweł Międlar.

Wieczorem - jak donosił nasz reporter - wokół bloku przy ul. Cegielnianej 14 wzmocniono ochronę, a na prowadzących do budynku alejkach zgasło światło. Policja zaczęła instruować okolicznych mieszkańców, jak zachować się w razie szturmu. Chodziło o ponad tysiąc ludzi z bloku, w którym zabarykadował się przestępca, i kilku sąsiednich budynków. Policjanci bezwzględnie zakazywali spacerów po klatkach schodowych i otwierania drzwi. Najlepiej powstrzymać się przed wychodzeniem z mieszkań, nie podchodzić do okien. To standardowe zachowania bezpieczne - mówił wtedy komisarz Międlar.

Szturm na mieszkanie bandyty to jednak ostateczność. Policyjni negocjatorzy z Rzeszowa i Przemyśla wciąż usiłują nawiązać kontakt z desperatem. Pierwsze próby podjęli przed godziną 18, a więc kilka godzin po strzelaninie. Weszli na klatkę schodową, krzyczeli i mówili do bandyty, próbowali też dzwonić - bezskutecznie.

Komisarz Międlar apelował do bandyty o podjęcie rozmów również za pośrednictwem mediów. Apel pozostał jednak bez odpowiedzi.

W gotowości jest wciąż około 50-60 antyterrorystów z Warszawy i Rzeszowa. Jest również szef Biura Operacji Antyterrorystycznych ze stolicy i to on będzie bezpośrednio odpowiadał za zatrzymanie bandyty.

Antyterroryści, podobnie jak policyjni negocjatorzy, weszli na klatkę schodową, w której zabarykadował się mężczyzna.

Wcześniej policja odizolowała teren wokół bloku przy ul. Cegielnianej 14. Nikt postronny nie może dostać się w pobliże budynku. Jak mówił naszemu reporterowi Markowi Balawajdrowi rzecznik podkarpackiej policji Paweł Międlar, funkcjonariusze dotarli do wszystkich mieszkań w tym konkretnym bloku i okolicznych budynkach. Mieszkańcy bloku i osiedla zostali albo ewakuowani, albo ostrzeżeni - zapewnił.

Sąsiadka bandyty: On się nie podda

Sąsiadka 33-latka, z którą rozmawiał Maciej Grzyb, spodziewa się, że próby nawiązania kontaktu z mężczyzną nie przyniosą skutku. Znam go bardzo dobrze. Myślę, że to się tak skończy, że oni pewnie wejdą i wezmą go szturmem. Myślę, że on się nie podda. To nie jest człowiek, który się podda i spokojnie wyjdzie - powiedziała naszemu reporterowi.

Sokołowski: Tu trzeba przewidywać nieprzewidywalne

Na tę chwilę nie wiemy, jaką (napastnik) ma broń, ile tej broni, ile sztuk nabojów, czy wystrzelał już wszystkie, czy nie. Tu trzeba przewidywać nieprzewidywalne. W takiej sytuacji musimy być przygotowani na różne scenariusze - podkreślał w rozmowie z reporterem RMF FM Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.

Tu trzeba było rozpocząć działanie kryzysowe. To jest powołanie sztabu kryzysowego, zaangażowanie innych służb - bo na miejsce ściągnięto i służby pogotowia ratunkowego, i służby pogotowia energetycznego i gazowego - dodał.

W związku z wydarzeniami na ul. Cegielnianej odwołano piątkowe lekcje w pobliskim gimnazjum nr 4. Decyzję w tej sprawie podjął burmistrz Sanoka po konsultacji z policją. W szkole zlokalizowany został bowiem sztab dowodzenia akcją. To tam zgromadzili się najważniejsi oficerowie, tam zainstalowano sprzęt łączności. Praktycznie cały parter budynku zajęła policja.

Film z miejsca dramatycznych wydarzeń w Sanoku zamieścił portal nowiny24.pl.

Zaczął strzelać, kiedy z okna zobaczył policjantów

Jak ustalił nasz reporter, przed blok przy ul. Cegielnianej 14 przed południem podjechali sanoccy policjanci z wydziału kryminalnego. Interesowali się napastnikiem w związku z zabójstwem w Międzybrodziu niedaleko Sanoka. Funkcjonariusze nie mieli jednak zadania zatrzymania mężczyzny - mieli jedynie zrobić rozpoznanie, bo z Rzeszowa jechała już brygada antyterrorystów. Podejrzewano bowiem, że mężczyzna może być uzbrojony.

Kiedy policjanci pojawili się przed blokiem, napastnik strzelił do nich z okna na trzecim piętrze i zabarykadował się w mieszkaniu. W sumie padło siedem strzałów w kilkunastominutowych odstępach, ostatni - przed południem. Jak ustalił nasz reporter, bandyta strzelał z broni krótkiej. Na szczęście nikt nie został ranny.

33-latek był już wcześniej znany policji. Komisarz Paweł Międlar poinformował ponadto, że nieżyjący już ojciec mężczyzny był związany ze służbami mundurowymi. W obecnej sytuacji nie ma to jednak dla nas żadnego znaczenia - zaznaczał.

Świadek wydarzeń: To jest 3. piętro, okna są zasłonięte zieloną roletą

Z Mateuszem Pniewskim rozmawiał nasz dziennikarz Robert Kalinowski:

Przed godziną 15 rozmawialiśmy z Mateuszem Pniewskim, dziennikarzem lokalnego portalu esanok.pl, który obserwował wydarzenia na miejscu. Co widzę? Okna - to jest trzecie piętro - na razie są zasłonięte zieloną roletą. W środku znajduje się podejrzany, w środku znajdują się policjanci. Budynek został już wcześniej został odłączony od gazu, w tej chwili trwają jeszcze jakieś prace gazownicze. Jest bardzo dużo policji - opowiadał.

Godzinę później relacjonował: Gapie zostali jeszcze  troszeczkę odsunięci od miejsca zdarzenia. Tutaj, od strony ul. Sadowej, to będzie tak około 150 gapiów. Policjantów jest bardzo dużo - kilkudziesięciu antyterrorystów, policjantów. Wiem, że został już przywieziony sprzęt do wyważania drzwi, taki typowo specjalistyczny, używany przez policjantów do szturmu.

Co chwilę coś się dzieje, co kilkanaście minut przyjeżdża jakiś radiowóz. Ale na razie musimy czekać - powiedział nam z kolei przed godziną 17.

"Dzieci są bardzo dzielne, spokojne. Podzwoniły do domów"

W związku ze strzelaniną ewakuowano dzieci z pobliskiego gimnazjum nr 4 i przedszkola przy ul. Jana Pawła II. Wszystkie są bezpieczne.

Po ogłoszeniu ewakuacji rozmawialiśmy z Barbarą Glinianowicz, zastępcą dyrektora gimnazjum nr 4. Dzieci zaczynają już być zmęczone. Ale podzwoniły do domów i są naprawdę spokojne. Są bardzo dzielne, przyjmują wszystkie polecenia. Rodzice bardzo się denerwują, dzwonią, wszystkich uspokajamy - mówiła.

Burmistrz Sanoka Wojciech Blecharczyk zapewnił nas natomiast, że do dyspozycji mieszkańców ewakuowanych z zagrożonego terenu są budynki użyteczności publicznej. Można w nich przeczekać newralgiczny okres - podkreślał.

Napastnik ma związek z brutalnym zabójstwem w Międzybrodziu

Nie ma już wątpliwości, że napastnik, który otworzył ogień na ul. Cegielnianej, ma związek z zabójstwem 29-letniego mężczyzny w Międzybrodziu koło Sanoka. Jego ciało znaleziono wczoraj rano. Miał dwie rany postrzałowe - głowy i klatki piersiowej. Nie można jednak stwierdzić, że 33-latek z Sanoka to sprawca tego zabójstwa.

Według naszych ustaleń, chodziło o rozliczenia w handlu narkotykami.