Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości nie ma jeszcze pomysłu jak rozwiązać problem oszukanych przedsiębiorców. Zamierza jednak z nimi rozmawiać i to już dziś po południu. Słowa "przepraszam" przedsiębiorcy raczej nie usłyszą. PARP, choć chce załagodzić sytuację, nie przyznaje się do błędu.

Wicepremier Pawlak stoi murem za Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości, która w skandaliczny sposób nagle zmieniła zasady rozpatrywania wniosków o unijne dotacje. Twierdzi, że nerwowość osób, które złożyły wnioski o dofinansowanie i nie dostały pieniędzy, wynika z kryzysu. czytaj więcej

Jak nieoficjalnie ustaliła reporterka RMF FM Agnieszka Witkowicz - sytuacja po prostu przerosła urzędników. Nie spodziewali się ani tak dużego zainteresowania, ani wniosków o tak duże pieniądze. Wcześniej przedsiębiorcy prosili o 200-300 tysięcy złotych. Tym razem natomiast aż o 850 tysięcy, a to znacznie uszczupliło pulę środków do podziału.

Zrobił się bałagan, a agencja zmieniła reguły w trakcie gry. Teraz nerwowo szuka rozwiązania. Będziemy się spotykać z przedsiębiorcami i rozmawiać - mówi rzeczniczka PARP Monika Karwat -Bury. Konkretnych propozycji jednak jeszcze nie ma. Najpierw ma dojść do spotkania, a po nim dopiero zacznie się szukanie rozwiązań, które zadowoliłyby obie strony. PARP nie wyklucza jednak, że wystąpi do ministerstwa rozwoju o większe pieniądze.

O co chodzi przedsiębiorcom?

Oszukani przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości zwierają szeregi. Chcą zmusić agencję, aby wypłaciła im obiecane pieniądze. W październiku, gdy stali w kolejce po dotacje na biznes internetowy, PARP sugerowała, że nie liczy się kolejność zgłoszeń, a jakość wniosków.

Teraz okazało się, że to nieprawda. Pieniądze dostali ci, którzy zgłosili się pierwsi. Teraz poszkodowani napisali petycję do rządu i mediów. Uruchomili specjalną stronę internetową, za pomocą której chcą zmusić PARP do tego, by uruchomiła rezerwy. Dziś popołudniu planują także spotkać się z przedstawicielami agencji. Jeżeli takimi łagodnymi środkami nie uda się doprowadzić do jakiegoś porozumienia z PARP, chcemy wytoczyć serię procesów indywidualnych albo jeden proces zbiorowy - mówi jeden z poszkodowanych.

Przedsiębiorcy myślą też o interwencji w instytucjach unijnych. Już skontaktowali się z europosłami, możliwe również, że będą się zwracać do Komisji Europejskiej.