Wicepremier Pawlak stoi murem za Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości, która w skandaliczny sposób nagle zmieniła zasady rozpatrywania wniosków o unijne dotacje. Twierdzi, że nerwowość osób, które złożyły wnioski o dofinansowanie i nie dostały pieniędzy, wynika z kryzysu.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości nie ma jeszcze pomysłu jak rozwiązać problem oszukanych przedsiębiorców. Zamierza jednak z nimi rozmawiać i to już dziś po południu. Słowa "przepraszam" przedsiębiorcy raczej nie usłyszą. PARP, choć chce załagodzić sytuację, nie przyznaje się do... czytaj więcej

Pawlak uważa, że agencja radzi sobie z rozpatrywaniem wniosków, a wszelkie problemy to tylko drobne niedoskonałości. Jak mówi, nie ma jednak ani doskonałych ludzi, ani systemów. Agencję bronią natomiast wyniki - miliard złotych więcej pozyskanych z UE i rozdanych na projekty.

Pawlak twierdzi także, że cała awantura wokół agencji to agitacja kilku firm, które robią kipisz, bo dostały 20, a nie 40 milionów złotych, tak jak chciały. Nie wszystkie projekty były bowiem równie dobre. To nie jest rozdawanie pieniędzy. To jest lokowanie pieniędzy na projekty, które mają w sobie ładunek innowacyjny. To nie są pieniądze po to, żeby kilka firm pompowało sobie wyniki - powiedział Pawlak.

W październiku polscy przedsiębiorcy stanęli w kolejkach do PARP po unijne dotacje na biznes internetowy. Agencja zapewniała wtedy, że nie liczy się kolejność zgłoszeń, lecz jakość wniosków. Okazało się jednak, że pieniądze dostali tylko ci, którzy zgłosili się jako pierwsi.