Nie potrafię tego wytłumaczyć - tak mówi lekarka, która wystawiła akt zgonu 91-letniej kobiecie z Ostrowa Lubelskiego. Po 10 godzinach staruszka ocknęła się w chłodni zakładu pogrzebowego.

Pracuję 28 lat, stwierdzałam setki zgonów. Wykonałam wszelkie czynności, jakie wykonuje się przy określeniu zgonu, nie było żadnych oznak życia. Pacjentka ma 91 lat. W chwili obecnej jest w doskonałej formie, a nie potrafię wytłumaczyć, jak do tego doszło, że ocknęła się po 10 godzinach - mówiła lekarka z Ostrowa Lubelskiego w rozmowie z reporterem RMF FM, Krzysztofem Kotem.

Firma pogrzebowa wynajęta, ksiądz umówiony, klepsydry rozwieszone, ale zamiast pogrzebu jest radość. 91-letnia pani Janina Kołkiewicz z Ostrowa Lubelskiego w chłodni zakładu pogrzebowego wróciła do życia - ten przypadek opisuje dzisiejszy "Dziennik Wschodni". czytaj więcej

Jak zapewnia, dopełniła wszelkich procedur związanych ze stwierdzeniem zgonu.

Sprawdziłam - puls na przedramieniu, na tętnicy szyjnej, osłuchiwanie akcji serca, płuc, stwierdzenie czy jest oddech czy nie ma, szerokość źrenic, reakcje źrenic na światło. Był brak wszystkich oznak życia - mówi.

Lekarka zaznacza, że z medycznego punktu widzenia, 91-latka nie żyła. Ja nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, jak do tego doszło - dodaje.

Teraz, jak mówi kobieta, pacjentka czuje się dobrze. Wszystko jest w porządku. Ciśnienie, serce, apetyt. Wiadomo, wiek robi swoje, ale stan ogólny jest dobry - dodaje.

Sprawę obudzenia się 91-latki w chłodni zakładu pogrzebowego opisał "Dziennik Wschodni". Gazeta podaje, że 6 listopada rodzina stwierdziła, że starsza pani nie oddycha, tętno nie było wyczuwalne. Wezwany lekarz rodzinny stwierdził zgon 91-latki. Dwie godziny później panią Janinę zabrała firma pogrzebowa. Rodzina zaczęła przygotowania do pogrzebu: zawiadomiono księdza, rozwieszono klepsydry.

Do pogrzebu jednak nie doszło.

O północy zadzwonili z chłodni, że ciocia żyje. Zauważyli, że worek się rusza - relacjonuje pani Bogumiła "Dziennikowi Wschodniemu". 

Prokuratura pomoże "wrócić do żywych"

Teraz prokuratura pomoże 91-latce wrócić do żywych. Będzie wniosek do sądu o unieważnienie aktu zgonu - zapowiada w rozmowie z naszym reporterem prokurator Beata Syk-Jankowska.

W tym momencie wchodzi w grę ustawa o aktach stanu cywilnego, gdzie wprost istnieje wskazana możliwość wystąpienia przez prokuratora z wnioskiem o unieważnienie aktu stanu cywilnego w sytuacji, jeżeli stwierdza on zdarzenie niezgodne z prawdą. A taka sytuacja miała miejsce w tej sprawie - tłumaczy.

(abs)