Opozycja atakuje PiS za złamanie obietnicy w sprawie frankowiczów. W Sejmie ruszyły prace nad prezydencką ustawą o minimalnym wsparciu kredytobiorców walutowych, jednak bez obiecywanego przewalutowania kredytów frankowych na złotowe. Opozycja twierdzi, że partia rządząca oszukała frankowiczów. Żaden z klubów nie złożył jednak wniosku o odrzucenie w pierwszym czytaniu prezydenckiego projektu nowelizacji o wsparciu dla kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji. Projekt trafił do sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

Posiedzenie Sejmu /Jacek Turczyk /PAP

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy o wsparciu kredytobiorców, znajdujących się w trudnej sytuacji. Dokument przedstawił posłom zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha.

W debacie żaden z klubów nie wniósł o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu, choć padły słowa krytyki pod adresem prezydenta.

PiS, ustami posła Łukasza Schreibera, przyznał się do złamania obietnicy. Jak sądzę, niewielu przyjmie na tej sali ten projekt z zadowoleniem - mówił Schreiber. Zwracał uwagę, że posiadacze walutowych kredytów mieszkaniowych do dziś doświadczają skutków "czarnego czwartku" - gwałtownego skoku szwajcarskiej waluty 15 stycznia 2015 roku - choć kurs franka od tamtego czasu spadł. Projekt, choć nie rozwiązuje bardzo wielu problemów, może pomóc wielu osobom, które znalazły się w trudnej sytuacji - mówił Schreiber. Dodał, że rozwiązania zawarte w projekcie prezydenckim zasługują na uwagę, choć, przyznał, nie ucieszą wszystkich kredytobiorców.

Jarosław Urbaniak (PO) przypominał z kolei, że właśnie mija 2,5 roku od kampanii wyborczej Andrzeja Dudy, podczas której obecny prezydent zapowiadał rozwiązanie problemu frankowiczów. Tymczasem to co dziś proponuje prezydent, to, jego zdaniem, "zmiany kosmetyczne". Wygląda to jak leczenie poważnej i wstydliwej choroby pudrem - ocenił Jarosław Urbaniak z PO. Domniemywał, że prezydent oraz PiS zrezygnowali z kompleksowego rozwiązania problemu kredytów frankowych, bo nie chcą zbyt obciążać banków, dziś już i tak obciążonych m.in. finansowaniem wypłat depozytów klientom upadających SKOK-ów.

Poseł PO przewidywał też, że obecny projekt prezydencki, tak jak poprzednie dotyczące frankowiczów, "trafi do podkomisji i będziemy nad tym debatować tygodniami i miesiącami".

Krytyczny był też Andrzej Maciejewski (Kukiz'15), którego zdaniem najprościej byłoby złożyć wniosek o odrzucenie prezydenckiego projektu, ale jego klub tego nie zrobi, bo "ten projekt nie pozwoli zapomnieć władzy, że banki kiedyś zniszczyły wiele polskich rodzin". Zdaniem posła Kukiz'15, "to co pan prezydent proponuje, to zabawa w zasiłkowanie". Nie tak, panie prezydencie, to miało być. Nie tak się umawialiśmy - dodawał Maciejewski.

Jego zdaniem, sprawa frankowa "to lekcja dla wszystkich polityków - jak obiecujesz, dotrzymuj słowa". Dziś dobrze wiemy, że w tej izbie nie będzie systemowego rozwiązania tego problemu. Powiedzmy to wreszcie po imieniu, nie bójmy się - powiedział poseł Kukiz'15, apelując zarazem o poparcie wniosku o powołanie komisji śledczej ds. kredytów frankowych.

Za skierowaniem projektu do komisji opowiedzieli się też Piotr Misiło (Nowoczesna) oraz Genowefa Tokarska (PSL), powątpiewając jednak, czy dokument będzie satysfakcjonujący dla frankowiczów.

W ramach zadawanych pytań Janusz Cichoń (PO) zwracał uwagę, że jeżeli zgodnie z budżetowymi założeniami rządu inflacja będzie wynosić w przyszłym roku 2,3 proc., to mogą wzrosnąć stopy procentowe, a tym samym raty kredytów mieszkaniowych.

Z kolei Janusz Szewczak (PiS) w kontekście prezydenckiego projektu pytał, czy warto tworzyć prawo, "którego nikt nie chce" - ani grupujące frankowiczów stowarzyszenie "Stop Bankowemu Bezprawiu", ani Związek Banków Polskich.

Na zakończenie debaty zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha zaznaczył, że to nie tylko prezydent jest zobowiązany do rozwiązywania problemu kredytów frankowych, obowiązek taki ciąży bowiem również na innych instytucjach.

Zwrócił zarazem uwagę, że prezydent przedkłada już drugi projekt w tej sprawie. Jeśli te mechanizmy okażą się niewystarczające, będziemy się starali przedstawiać kolejne - powiedział.

Zastępca szefa Kancelarii Prezydenta zapewnia, że projekt polepsza sytuację kredytobiorców

Przedstawiony przez prezydenta projekt jednoznacznie polepsza sytuację prawną kredytobiorców - mówił przedstawiając projekt zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha. Mucha podkreślał, że prezydent postanowił wystąpić z nowelizacją ustawy o wsparciu kredytobiorców z 2015 roku z uwagi na to, że funkcjonowanie tej ustawy spotykało się z negatywnymi ocenami kredytobiorców.

Od początku funkcjonowania powołanego na podstawie tamtej ustawy Funduszu Wsparcia zauważalne były trudności w efektywnym wykorzystaniu środków w nim zgromadzonych - mówił prezydencki minister.

Pomimo że w funduszu zgromadzono środki w wysokości 600 mln zł ich wykorzystanie na koniec roku 2016 wyniosło ok. 2 proc. - dodał. Ponadto, na postawie tamtej ustawy, w 2016 roku zawarto tylko kilkaset umów.

Według prezydenckiego ministra powodem tego był fakt, że w pierwotnej ustawie ustalono zbyt restrykcyjne wymogi, jakie stawia się przed osobami starającymi się o wsparcie. Zbyt dużo w rozpatrywaniu wniosków o wsparcie pozostawiono też kredytodawcom.

Mając te okoliczności na uwadze projekt nowelizacji ustawy przewiduje modyfikację kryteriów przyznania wsparcia - podkreślał Mucha. Zakłada też bardzo istotne poszerzenie zakresu ustawy - dodał.

Jego celem jest, zaznaczył, "zapewnienie lepszego wykorzystania środków funduszu wspierającego niż miało to miejsce dotychczas".

Prezydencki minister scharakteryzował niektóre zapisy projektu. Mówił m.in. o dwukrotnym podniesieniu minimum dochodowego umożliwiającego wnioskowanie o wsparcie. Teraz będzie to sytuacja, gdy koszty kredytów przekraczają o 50 proc. dochody (dotąd było 60 proc.).

Ponadto, dodał, zwiększona zostanie wysokość możliwego comiesięcznego wsparcia z 1,5 tys. do 2 tys. złotych, wydłużony okres możliwego wsparcia z 18 do 36 miesięcy oraz wydłużony okres bezprocentowej spłaty otrzymanego z Funduszu wsparcia z 8 do 12 lat. W sumie można będzie uzyskać 72 tys. zł.

Możliwe będzie także, mówił Mucha, umorzenie części zobowiązań z tytułu wsparcia, szczególnie w sytuacji regularnego spłacania rat. Zwracać pożyczkę trzeba będzie po dwóch latach, a umorzenie można będzie uzyskać w razie wpłacenia 100 rat terminowych.

Projekt, dodał Mucha, likwiduje dotychczasowe ograniczenie, że wsparcia nie mogą otrzymać ci, którzy wynajmują mieszkanie. Ci, którzy wynajęli większe mieszkanie, a mieszkają w mniejszym, by spłacać kredyt, będą mogli otrzymać wsparcie.

Dokument wprowadza także procedurę odwoławczą w przypadku negatywnego rozpatrzenia wniosku o wsparcie przez bank-kredytodawcę - mówił prezydencki minister.

W takiej sytuacji będzie możliwe odwołanie się do Rady Funduszu z prośbą o ponowną weryfikację wniosku. Jeśli wówczas rada przyzna rację kredytobiorcy, bank będzie musiał udzielić wsparcia nie z pieniędzy funduszu, tylko z własnych środków. Jednocześnie w noweli wprowadzono przepis, że rozpatrując wnioski klientów banki nie będą mogły żądać innych oświadczeń i dokumentów ponad te oznaczone w ustawie.

To zdecydowanie wzmacnia pozycję kredytobiorców - podkreślał Mucha.

Projekt, dodał, wprowadza również inne narzędzie wspierania kredytobiorców, tj. możliwość otrzymania jednorazowej pożyczki na spłatę zobowiązania w przypadku sprzedaży nieruchomości, jeśli jej wartość jest niższa niż wartość kredytu. Wysokość pożyczki może wynieść aż 72 tys. złotych, natomiast zasady spłaty będą analogiczne do tych, które obowiązują przy wsparciu w spłacaniu rat.

Przewiduje się, że Fundusz Wspierający będzie funkcjonował bezterminowo - mówił Mucha.

Podkreślał, że pieniądze z Funduszu Wspierającego mają służyć wszystkim kredytobiorcom, zarówno złotowym, jak i walutowym. Z myślą o tych ostatnich (ale nie tylko frankowych, ale posiadających kredyty we wszystkich obcych walutach) projekt wprowadza natomiast inny fundusz - Fundusz Restrukturyzacyjny.

Utworzony zostanie on z wpłacanych kwartalnie składek banków, uzależnionych od wielkości ich własnych portfeli kredytów denominowanych i indeksowanych (maksymalnie 0,5 proc. wartości bilansowej portfela kredytów). Banki, które zdecydują się restrukturyzować, czyli "odwalutowywać" kredyty odnoszone do walut obcych będą mogły liczyć na zwrot różnic bilansowych między wartością kredytów przed i po restrukturyzacji.

Ponadto, w myśl projektu, banki prowadzące "zdecydowane działania restrukturyzacyjne" mają być promowane, "łącznie z możliwością przejęcia niewykorzystanych przez inne banki środków z Funduszu Restrukturyzacyjnego".

Dla mnie nie ulega żadnej wątpliwości i taka jest intencja prezydenta, że ten projekt oraz rozwiązania w nim zawarte jednoznacznie polepszają sytuację prawną kredytobiorcy, tego kredytobiorcy, który znajduje się w trudnej sytuacji - podkreślał zastępca szefa Kancelarii Prezydenta, apelując do posłów o dalsze prace nad projektem.

(mpw)