Upał od kilkunastu dni nie daje wytchnienia. Niemal w całym kraju słupki rtęci przekraczają 30 stopni Celsjusza. Jak twierdzi profesor Zbigniew Szwejkowski z Katedry Meteorologii i Klimatologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, taka sytuacja może się jeszcze utrzymać co najmniej przez dwa tygodnie. "Cechą charakterystyczną takiego układu cyrkulacyjnego jak w tej chwili jest jego dość duża trwałość" - tłumaczy.

Suche zboże na polu w miejscowości Tychowo /Marcin Bielecki /PAP

Piotr Bułakowski: Skąd się bierze tak ekstremalna temperatura, jak ta, z którą teraz mamy do czynienia?

Zbigniew Szwejkowski: Jeśli chodzi o takie ekstremalne temperatury jak te, z którymi mamy teraz do czynienia, w naszej strefie klimatycznej zależą od cyrkulacji, od tego, skąd i o jakiej wartości termicznej i energetycznej powietrze napływa. Tak się składa w tej chwili, że to powietrze napływa ze strefy międzyzwrotnikowej i w związku z tym tam zyskało te wysokie wartości energetyczne i termiczne, i jako takie kształtuje warunki pogodowe u nas. Krótko mówiąc, gdyby nie ta cyrkulacja, to nasze warunki pogodowe, a tym samym okresy klimatyczne, byłyby zdecydowanie łagodniejsze. A tak, od czasu do czasu, mamy do czynienia z tym napływem temperatur właściwych dla innych stref klimatycznych i odczuwamy warunki pogodowe podobne do tych, które panują w strefach, z których to powietrze napływa. Oczywiście ta wędrówka powietrza zmienia jego właściwości, zatem dokładnie tak wysokich temperatur jak w strefie międzyzwrotnikowej nigdy nie będziemy mieli, ale odczuwamy coś podobnego.

Jak nie dać się upałom? Eksperci radzą

Dieta bogata w owoce, warzywa, wodę i soki, unikanie nagrzanych pomieszczeń, ostrego słońca i większego wysiłku fizycznego, a w ciągu dnia odświeżający prysznic – dzięki przestrzeganiu tych zaleceń upały będą mniej dokuczliwe - mówią eksperci. czytaj więcej

Do kiedy ta cyrkulacja, a przez to też upały, potrwa?

Cechą charakterystyczną takiego układu cyrkulacyjnego jak w tej chwili, jest jego dość duża trwałość. Wiąże się to z wyżem atmosferycznym, który ulokował się w centralnej części europejskiej Rosji, i jego pozycja jako centrum pogodowego jest taka, że nie widać, aby to miało się jakoś radykalnie zmienić. Możliwe, że dla naszej strefy klimatycznej strefy frontalne spowodują, że będziemy mieli, tak jak ostatnio w niedzielę, chwilę wytchnienia od upałów. Patrząc jednak na sytuację synoptyczną, ten układ wydaje mi się dość trwały, przynajmniej w perspektywie najbliższych dwóch tygodni.

Czy to będzie miało jakiś wpływ na zimę, bo niektórzy mówią upalne lato, to pewnie śnieżna zima?

Układy pogodowe są oczywiście powiązane. Istnieje pewna sekwencja zjawisk pogodowych, ale ona nie jest tak logiczna, jakby nam się wydawało, że istnieją jakieś układy kompensacyjne, wobec tego jeżeli jakiś period jest chłodny, to następny będzie ciepły. Zdarza się tak, ale to nie jest reguła. Reguły, jeżeli chodzi o pogodę, są dość płynne i trudno wnioskować na podstawie wzorców pogodowych z przeszłości, czy też znajdować takie wzorce w sposób matematyczny. Oczywiście nie ma tak, iż w pogodzie wszystko odbywa się całkiem chaotycznie, ale takich naszych oczekiwań pogoda, niestety, nie spełnia, i po tym gorącym lecie zima może być również łagodna albo może być rzeczywiście, jak pan redaktor mówi, mroźna.

Istnieją trochę inne prawidłowości, bardziej wyraziste np. dystrybucja mas powietrza na naszej półkuli związana z funkcjonowaniem tego układu cyrkulacyjnego, to znaczy:  prawidłowością jest taki rozdział pogody w sezonie między Ameryką a Europą, kiedy u nas jest mroźna zima, to tam raczej łagodna i odwrotnie. To było widać szczególnie w ostatnich dwóch sezonach, kiedy Ameryka "tonęła" w śniegu, a myśmy funkcjonowali w ramach jednej z najbardziej łagodnych zim. Tego typu układ jest dość wyrazisty i absolutnie logiczny z punktu widzenia praw funkcjonowania pogody. Natomiast nie znajdujemy  takich układów, gdzie by to się miało ładne zamykać w ramach jednego roku, czy nawet kilku.

Czy w czasie takich upałów musimy przygotować się na gwałtowne burze?

Oczywiście zdarza się, że  w takich układach, kiedy zalegające powietrze ma wysoką temperaturę i pojawiają się cykle związanie z przemieszczaniem frontów chłodnych, to rzeczywiście generuje zjawiska burzowe, ale także może się zdarzyć, w zależności od rozwoju sytuacji lokalnej, że burza pojawi się wewnątrz tej samej masy powietrza w wyniku procesów konwekcyjnych. Zatem sytuacja, z którą mamy do czynienia teraz, i której mieliśmy już okazję doświadczyć, skutkuje tymi najbardziej gwałtownymi w naszej strefie klimatycznej zjawiskami pogodowymi jakim są burze. Bo burza to jest kompleksowe zjawisko, oprócz intensywnego opadu mamy także wyładowania atmosferyczne, a z opadów grad i tak dalej. We wszystkich wymiarach jest to groźne i niebezpieczne dla życia człowieka.

(abs)