​"Obserwuję z dużym zażenowaniem to wszystko, co się dzieje, ale nie chcę tego eskalować" - tak Sławomir Nowak, były minister transportu w rządzie PO, w rozmowie z reporterem RMF FM Patrykiem Michalskim, komentuje wczorajsze telefoniczne wezwanie przed sejmową komisję śledczą ds. Amber Gold.

Sławomir Nowak /Piotr Wittman /PAP

Wczoraj przewodnicząca komisji ds. Amber Gold, Małgorzata Wassermann z PiS, przerwała przesłuchanie Katarzyny Mętrak-Wacięgi, byłej naczelnik z Urzędu Lotnictwa Cywilnego, żeby w obecności kamer ponowić wezwanie Sławomira Nowaka. Jego przesłuchanie zaplanowano na 23 maja. Pierwsza próba połączenia z Nowakiem nie powiodła się, z byłym ministrem sekretariat komisji śledczej skontaktował się później.

Jestem wezwany przed komisję z przyczyn politycznych, ale nie mam zamiaru robić tam polityki. Nie mam wątpliwości, jaki jest cel tego spotkania i jego intencja, zwłaszcza części posłów, którzy tam zasiadają - mówi Sławomir Nowak w rozmowie z RMF FM.

Mam zamiar się stawić na przesłuchaniu [23 maja - przyp.red.]. Zgodnie z prawem powiem wszystko, co komisja chce wiedzieć. Ale to jest dla mnie świeża informacja, że mam tam być. Próbuję zrobić wszystko, żeby dopasować się do tego terminu, chociaż jest on dla mnie bardzo niekomfortowy. To jest w środku tygodnia, więc będę musiał wziąć dodatkowe dni wolne. Ale nie chcę przekładać przesłuchania na inny termin, chociaż jest to prawnie możliwe - stwierdził Nowak.

APA