Wciąż nie wiadomo, jaki jest los Polaka porwanego wczoraj pod Bagdadem. Jak dotąd nie ma żadnego kontaktu z porywaczami i nie wiadomo, jakie są motywy uprowadzenia. Drugiemu Polakowi udało się uciec; mężczyzna jest cały i zdrowy.

Dwaj Polacy są pracownikami przedsiębiorstwa budowlanego Wrocławska Jedynka. W południe pod biuro firmy w Bagdadzie podjechały dwa jeepy. Uzbrojeni porywacze obezwładnili trzech kurdyjskich ochroniarzy, sterroryzowali i porwali dwóch polskich pracowników – dyrektora biura i kierownika projektu.

Skuci Polacy zostali uwięzieni w jednym z samochodów, w drugim umieszczono pracowników irackich – dwie kobiety i ochroniarzy. Wiadomo już, że strażnicy dali się zaskoczyć, nie mieli przy sobie broni. Napastnicy wtargnęli bez problemu do środka, z czego można wnioskować, że musieli mieć rozeznanie jak działa nasze przedstawicielstwo.

Przejeżdżając przez centrum Bagdadu, jeden z uprowadzonych Polaków zauważył silnie uzbrojony patrol amerykański. Wtedy też udało mu się wybić szybę i uciec z jadącego pojazdu porywaczy. Jego stan zdrowia jest bardzo dobry i nie doznał żadnych obrażeń.

Wśród polskich specjalistów dominuje przekonanie, że porwanie pracowników cywilnych w Iraku jest czynem kryminalnym, który nie może wpłynąć na polityczne stanowisko polskiego rządu w sprawie konfliktu w Iraku. czytaj więcej

To obywatel Polski, jego ojciec jest Egicjaninem, stąd też mężczyzna ten biegle mówi po arabsku. Trwają poszukiwania zaginionych i ustalanie szczegółów porwania.

Nie zamierzamy się wycofywać się z Iraku, mimo porwania w Iraku pracownika naszej firmy - mówi prezes Wrocławskiej Jedynki Krzysztof Baszniak. Jesteśmy pierwszą polska firmą, która jest generalnym wykonawcą budów w Iraku i to determinuje nas do takiego działania, że będziemy tam rozwijać się, a nie zwijać interes - dodaje. Prezes Baszniak na razie nie poleci do Bagdadu. Polski MSZ i ambasada deklarują, że robią wszystko, by uwolnić naszego pracownika.

Wierzymy, że cała sprawa ma charakter rabunkowy i że przełożeniem będzie żądanie określonych gratyfikacji finansowych, okupu - powiedział Andrzej Polaczkiewicz z Wrocławskiej Jedynki. Zadeklarował również, że w przypadku żądania okupu, firma zapłaci. Takiej deklaracji dziwi się były szef Urzędu Ochrony Państwa Gromosław Czempiński:

W Iraku pozostało bardzo niewielu przedstawicieli polskich firm - większość, ze względu na niebezpieczne warunki, opuściła ten kraj.