Są prokuratorskie zarzuty dla dróżniczki z Częstochowy. Kobieta we wtorek nie opuściła szlabanów na przejeździe kolejowym i pociąg uderzył tam w samochód osobowy. Jedna osoba została ranna.

Zdj. ilustracyjne /Darek Delmanowicz /PAP

Kobiecie postawiono zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy kolejowej. Przyznała się do winy. Twierdzi, że nie zdążyła opuścić w porę szlabanów, bo wyszła wtedy do toalety. Zrobiła tak, choć otrzymała specjalny sygnał informujący, że pociąg wyjechał już z pobliskiej stacji i jedzie w stronę Radomska. 

Oprócz postawienia kobiecie zarzutów, prokurator zakazał też jej pracy na stanowisku kolejowego dróżnika. 

Dróżniczce grozi do 3 lat więzienia.

(mal)