Lech Kaczyński nie zmienił zdania i leci na szczyt Unii Europejskiej – powiedział szef prezydenckiej kancelarii Piotr Kownacki po spotkaniu prezydenta z premierem. Donald Tusk miał przekonywać Lecha Kaczyńskiego do pozostania w Polsce, jednak głowa państwa pozostała nieugięta. Według Kownackiego, samolot, którym szef rządu we wtorek leci do Brukseli, wróci do Warszawy, by w środę zabrać na pokład prezydenta.

Pan prezydent oświadczył panu premierowi, że na podstawie konstytucyjnych przepisów (..) dochodzi do przekonania, że powinien wziąć udział w szczycie i poinformował premiera, że na ten szczyt jedzie. Pan premier przedstawił swoje stanowisko, z którego wynikało, że to on ustala skład delegacji na ten szczyt i, że w tym składzie nie ma prezydenta - oświadczył Piotr Kownacki na specjalnej konferencji:

Dokument ze składem delegacji trafił już nawet do sekretariatu Rady Unii Europejskiej. Według niego do Brukseli lecą: premier, minister finansów i szef dyplomacji.

O co naprawdę chodzi?

Rząd chce wynegocjować wyższe limity emisji dwutlenku węgla, bo na niższe zgodził się kilkanaście miesięcy temu Lech Kaczyński. Poza tym obaj politycy mają odmienne zdanie na temat kryzysu finansowego, więc prezydent jako szef delegacji nie pomógłby realizować planów rządu. Dlatego w tym sporze nie chodzi o to, kto jakim samolotem poleci. Prezydent nie mówi, że chce polecieć do Brukseli, tylko że chce, żeby rząd mu pomógł w tym, żeby stał się szefem delegacji rządowej. Na to nie ma zgody - tłumaczył Donald Tusk:

Będę chciał pana prezydenta przekonać, żeby nie narażał na szwank wizerunku Polski i polskiego interesu - dodawał jeszcze przed spotkaniem szef rządu:

Kancelaria Prezydenta zamówiła lot czarterowy z Warszawy do Brukseli - dowiedziała się nieoficjalnie reporterka RMF FM Agnieszka Burzyńska. W razie braku porozumienia z premierem i braku zgody na wspólny lot, Lecha Kaczyńskiego zabierze na szczyt niewielki wynajęty samolot Embraer. czytaj więcej

Kancelaria Lecha Kaczyńskiego argumentuje od kilku dni, że na środowy szczyt w Brukseli prezydent musi jechać, bo będzie tam mowa o sprawach, którymi jest żywo zainteresowany, czyli między innymi o Traktacie Lizbońskim i Gruzji.

Zaprzecza temu minister spraw zagranicznych, według którego na szczycie poruszane będą przede wszystkim sprawy klimatyczne. Mam najnowszą wersję programu posiedzenia Rady Europejskiej. Rzeczywiście będzie Traktat Lizboński, ale (…) będzie to zapewne bardzo krótka prezentacja przez delegację irlandzką - twierdzi Radosław Sikorski:

Ten spór szkodzi Polsce

Ten spór może zaszkodzić staraniom Polski, by zaprezentować się jako spójny i wiarygodny głos w ramach Unii, zwłaszcza jeśli chodzi o kształtowanie polityki wobec Rosji - pisze w komentarzu na swoich stronach internetowych "Daily Telegraph" o wojnie między prezydentem a premierem w sprawie szczytu w Brukseli. Według brytyjskiej gazety prezydent Lech Kaczyński rozciąga przy tej okazji swój konstytucyjny mandat do granic możliwości.