Żołnierze wojsk chemicznych na czwartek zakończyli pracę w Bornem Sulinowie. Odkazili wszystkie miejsca odkażane także w środę oraz wybrali kilka metrów sześciennych ziemi z miejsca, w którym zbieracze złomu wylali część zawartości beczki z iperytem. Ziemia została wstępnie odkażona i załadowana na ciężarówkę. To jednak nie koniec akcji.

Obszar skażenia - tysiąc metrów kwadratowych - jest zabezpieczony przez Żandarmerię Wojskową, żołnierzy II Brygady Zmechanizowanej i policję. Może się jednak okazać, że ten teren jest większy. W Bornem Sulinowie pięć dni po wycieku z beczki z iperytem zaczęło się neutralizowanie terenu. I... czytaj więcej

Żołnierze wojsk chemicznych na czwartek zakończyli pracę w Bornem Sulinowie. Odkazili wszystkie miejsca odkażane także w środę oraz wybrali kilka metrów sześciennych ziemi z miejsca, w którym zbieracze złomu wylali część zawartości beczki z iperytem. Ziemia została wstępnie odkażona i załadowana na ciężarówkę. To jednak nie koniec akcji.

W piątek żołnierze ponownie sprawdzą odkażane miejsca, kiedy instrumenty nie wykażą już obecności trującej substancji, wówczas pobrane zostaną kolejne próbki ziemi i przesłane do laboratorium. Dopiero kiedy ich wynik będzie negatywny opuszczą Borne Sulinowo.

Nastolatek z Bornego Sulinowa jest prawdopodobnie czwartą osobą poparzoną iperytem siarkowym. Ciecz została wylana pod koniec ubiegłego tygodnia z 200-litrowej beczki znalezionej przez zbieraczy złomu. Chłopak bawił się w pobliżu tego miejsca. Teraz jest badany w szpitalu wojskowym w Wałczu. Skażenie iperytem usuwa kilkudziesięciu żołnierzy wojsk chemicznych.

Niebezpieczny środek bojowy, nazywany potocznie gazem musztardowym, przez przypadek wydostał się w piątek z 200-litrowej beczki znalezionej przez trzech zbieraczy złomu.

Obszar skażenia to ponad tysiąc metrów kwadratowych. 60 żołnierzy wojsk chemicznych ze Stargardu Szczecińskiego i Brodnicy usuwa skutki wycieku. Wspierają ich strażacy i policja. Ratownikom udało się już zneutralizować skażenie okolic punktu skupu metali, samą beczkę i częściowo miejsce, w którym poszukiwacze złomu wykopali ją ziemi.

Ze Stargardu Szczecińskiego do Bornego Sulinowa przyjechała już kolumna trzech pojazdów-cystern ze środkiem do neutralizacji niebezpiecznego iperytu. Skażony teren ogrodzony jest biało–czerwoną taśmą, a dostępu za nią broni żandarmeria wojskowa. Mężczyźni, którzy znaleźli beczkę, trafili do szpitala. Są w ciężkim, ale stabilnym stanie.

Bedziemy powtarzać odkażanie tych miejsc, które wykazują w dalszym ciągu jeszcze obecność iperytu siarkowego. Następna rzecz – spróbujemy dzisiaj wydobyć prawdopodobnie kilkadziesiąt litrów iperytu siarkowego, który został wylany w miejscu znalezienia. On jest teraz częściowo zmieszany z ziemią, częściowo nią przykryty. Dzięki temu nie paruje, a więc nie ma zagrożenia dla otoczenia - przedstawia plan dalszego działania generał Ryszard Frydrych:

Wybrana ziemia trafi na poligon i tam będzie odkażana. Generał wymienił aż osiem miejsc, które nadal jeszcze wykazują obecność gazu musztardowego. Dodał, że trudno wyrokować, kiedy odkażanie się zakończy.

Dlaczego neutralizacja iperytu rozpoczęła się dopiero w środę, skoro beczkę odkopano już w piątek? Generał Ryszard Frydrych odpowiada pytaniem: Czy jak boli mnie brzuch, to lekarz go rozcina, żeby sprawdzić, co mi dolega? Najpierw trzeba zdiagnozować, co jest na rzeczy, a dopiero potem działać. Diagnozowanie w tym przypadku potrwało praktycznie do niedzieli. W tym czasie przeprowadzano wszystkie procedury związane z uruchomieniem wojsk na terenie kraju do udziału w tym. Oni nie są jak straż pożarna zawsze w gotowości - tłumaczy generał. Posłuchaj:

Wojsko bez rozkazu i wcześniejszej zgody ministra nie podejmuje żadnych akcji. Poza wszystkimi formalnościami jest jeszcze jedna przyczyna - pieniądze. Zaangażowanie takich sił i sprzętu kosztuje obecnie około miliona złotych i nikt nie podejmie działań bez wystarczającej pewności, z czym ma do czynienia.

Mieszkańcy Bornego Sulinowa wykazują iście stoicki spokój. Wszystkie sklepy i urzędy w mieście pracują normalnie. Podobnie jak zakład mechaniczny, który znajduje się niespełna sto metrów od miejsca, gdzie zakopana była beczka z iperytem. Ja się nie boję. Myślę, że nikt się nie boi. Żołnierze stoją tam bez żadnych zabezpieczeń i to bardzo blisko tego miejsca - mówi właściciel zakładu Jarosław Gajewski. Posłuchaj relacji Grzegorza Hatylaka:

Iperyt to gaz o działaniu parzącym, wywołującym na skórze pęcherze i trudno gojące się rany, podrażnia też drogi oddechowe i płuca. Jego nazwa pochodzi od belgijskiej miejscowości Ypres, gdzie w 1915 r. Niemcy po raz pierwszy użyli tej substancji w warunkach bojowych. W stanie czystym iperyt jest bezbarwną, oleistą cieczą o słabym zapachu.