Inspekcja Ochrony Środowiska dostanie nowe uprawnienia. Inspektorzy będą mogli kontrolować wysypiska odpadów z powietrza za pomocą dronów. Dostaną też uprawnienia operacyjno-rozpoznawcze oraz możliwość wejścia z kontrolą na wysypisko w każdej chwili - także w nocy. Do zapisów nowej ustawy dotarł dziennikarz RMF FM Mariusz Piekarski. Rząd przygotował też nową ustawę o odpadach. Przewiduje ona nawet 5 lat więzienia za samo składowanie, przetwarzanie, usuwanie lub transportowanie odpadów wbrew przepisom.

Pożar składowiska makulatury w Piekarach Śląskich /Dominik Gajda /PAP

Ustawa zakłada niemal podwojenie liczby inspektorów ochrony środowiska - o 600 etatów. To jak napisano pozwoli zwiększyć liczbę kontroli o blisko 20 tysięcy rocznie.

Mają to być jednak kontrole krzyżowe - inspektorów z różnych regionów oraz kontrole interwencyjne - bez zapowiedzi, nawet w nocy. Inspekcja ma pracować całą dobę, siedem dni w tygodni.

Inspektorzy dostaną uprawnienia operacyjno-rozpoznawcze. Mają obserwować i rejestrować podejrzane zjawiska - także wykorzystując drony a nawet techniki satelitarne. Mają przesłuchiwać, przeszukiwać pomieszczenia oraz zatrzymywać do kontroli samochody z odpadami. Będziemy wzmacniać inspektorów środowiska. Dzisiaj inspektorzy nie mają właściwych kompetencji - przykład Zgierza czy Studzianek, gdzie inspektorzy mogli tylko ostrzegać - mówi wiceminister środowiska Sławomir Mazurek. 

Na wzmocnienie Inspekcji rząd chce wydać 113 milionów rocznie, ale jak napisano ograniczenie szarej strefy może przynieść 1,6 mld zł wpływów.

Surowsze kary za bezprawne składowanie odpadów

Nawet 5 lat więzienia za samo składowanie, przetwarzanie, usuwanie lub transportowanie odpadów wbrew przepisom - takie są z kolei założenia nowej ustawy o odpadach przygotowanej przez rząd. Zwiększone mają być też kary finansowe - nawet do miliona złotych - ustalił nasz reporter. Nowością jest warunek, że aby uzyskać zgodę na założenie wysypiska śmieci lub składowiska odpadów, przedsiębiorca musi być właścicielem gruntu. To - jak napisano - ma ukrócić takie sytuacje, że firma dzierżawi ziemię, kończy się jej zezwolenie, znika, a śmieci zostają.

Za nielegalne składowanie grożą kary od 10 tysięcy do miliona zł. Nowością są też wysokie kary za transport nielegalnych odpadów lub transport w niewłaściwe miejsce - nawet 100 tys. zł, jeśli odpady nie trafią tam, gdzie zadeklarowano. Takie kary, poza właścicielem odpadów, mają też płacić firmy transportowe. Z jednej strony mamy prawo, z drugiej strony cały czas musimy poprawiać, uszczelniać, aby mieć pewność, że skala nielegalnego procederu będzie się zmniejszać - przekonuje wiceminister środowiska Sławomir Mazurek.

Z nowych przepisów wynika, że założenie dużego składowiska będzie wymagało zezwolenie marszałka a nie - jak obecnie - starosty. Konieczna będzie zgoda, a nie tylko opinia inspekcji ochrony środowiska. 

(mpw)