Policja jest już pewna: podczas wieczornego treningu kickboxingu w Mysłowicach pobili się pseudokibice Ruchu Chorzów i GKS Katowice. Funkcjonariusze twierdzą też, że to co wydarzyło się w szkole to nie "ustawka" tylko "wjazd". Awanturę wszczęła grupa zamaskowanych młodych ludzi, którzy z kijami bejsbolowymi wkroczyli wieczorem na trening. Kilkanaście osób zostało poturbowanych.

Osoby pobite w Mysłowicach na Śląsku odmawiają składania zeznań na policji - dowiedział się reporter RMF FM Piotr Glinkowski. Przez całą noc policji nie udało się zatrzymać ani jednego z chuliganów, którzy wieczorem napadli z kijami bejsbolowymi i nożami na trenujących w szkole przy ulicy 3.... czytaj więcej

Stróż ze szkoły w Mysłowicach: Wszystko rozegrało się błyskawicznie

Zobacz film nagrany tuż po zajściu, który otrzymaliśmy na Gorącą Linię RMF FM.

Z "ustawką" mamy do czynienia wtedy, kiedy dwie grupy pseudokibiców umawiają się na bijatykę. Najczęściej są to takie miejsca, żeby prawdopodobieństwo odkrycia ich przez policję było jak najmniejsze. Tym razem był to jednak "wjazd". Na salę gimnastyczną wtargnęło ponad 20 uzbrojonych pseudokibiców. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja. Za udział w bójce lub pobiciu z użyciem niebezpiecznego narzędzia grozi do 8 lat więzienia. Jeśli sprawcy zostaną złapani, prokuratura może im postawić właśnie taki zarzut. Poszkodowani świadkowie na razie odmawiają składania zeznań.

Policjanci, którzy wczoraj przyjechali na miejsce bójki, znaleźli kije bejsbolowe, którymi napastnicy zaatakowali trenujących w szkole. Kije były specjalnie do tego przygotowane - mówi RMF FM Ryszard Padewski z policji w Mysłowicach. Jak dodaje, część z nich miała ostre kanty.

Funkcjonariusze mają nadzieję, że sprawców uda się odnaleźć po odciskach palców. W szkole nie ma monitoringu, więc wyjaśnienie sprawy, nie będzie łatwe.

Na sali gimnatycznej wciąż widać ślady krwi. Relacja Piotra Glinkowskiego

Na sali gimnastycznej, gdzie doszło do bitwy pseudokibiców, jeszcze dzisiaj widać ślady krwi. Zdemolowane jest także podwórko przed szkołą - na parkingu przed placówką leży szkło z porozbijanych samochodów, stoi także jedno rozbite auto. Dwudziestu przyjechało samochodami, zakryte rejestracje. Wpadli na sale i pałami bejsbolowymi sprali kickboxerów. Wpadli na pięć minut - mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Piotrem Glinkowskim jeden ze stróżów pilnujących szkoły.

Dwie osoby z grupy pobitych, spędziły noc w szpitalu. Pozostali, w sumie 11 osób po opatrzeniu wyszli do domów. Części poszkodowanych pomoc była udzielana na miejscu.

Dziś policja będzie ponownie przesłuchiwać pobitych oraz świadków bójki. Być może w końcu ktoś odważy się mówić. Wczoraj wieczorem zgłoszono tylko uszkodzenia samochodów, które zostały zniszczone przez zamaskowanych i uzbrojonych w kije bejsbolowe bandytów. Gdy pojawiło się pytanie: kto mógł to zrobić, zapadała cisza.