"Jeśli damy się zwieść tym syrenim śpiewom, propagandzie naszych przeciwników politycznych, to może wrócić to co było, w niezauważony sposób" - mówił premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania z mieszkańcami Bystrzycy Kłodzkiej. Szef rządu deklarował, że obóz PiS i Zjednoczonej Prawicy będzie kontynuował programy społeczne. "Środki na te programy zdobyliśmy nie podwyższając podatki tylko zabierając mafiom VAT-owskim i przestępcom podatkowym" - podkreślił.

Premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania w Bystrzycy Kłodzkiej /Aleksander Koźmiński /PAP

Morawiecki zwrócił się też do swoich słuchaczy, by nie dali się zwieść "różnym fałszywym przemyśleniom". Że tutaj jest jakiś skandal, bo gdzieś, ktoś na bilbordzie jeżdżącym, że ktoś, gdzie ileś zarabia pieniędzy - jakiś samorządowiec, jakiś działacz. Wiem, że ludziom łatwiej jest zrozumieć 30 tys. zł, 40 tys. zł, niż 30-40 mld zł - mówił. My wyrwaliśmy mafiom VAT-owskim milion razy więcej niż te kwoty, które oni pokazują - dodał.

Mówiąc o działaniach rządu, które pozytywnie wpłynęły na budżety domowe, Morawiecki wskazał m.in. na program 500 plus. Różnego rodzaju zmiany społeczne, którymi doprowadziliśmy do tego, że wielka idea solidarności, która tutaj na ziemi dolnośląskiej rozkwitła w 1980-81 roku i która została przyćmiona po 1889 r. (...) - my to teraz odradzamy. My te zaszłości z przeszłości odrabiamy i my w znacznym stopniu zrealizowaliśmy piękną ideę solidarności z lat 1980-81 - stwierdził szef rządu.


Media strony przeciwnej to jest mniej więcej 80 proc. siły rażenia - powiedział Morawiecki. Według niego, "bardzo się starają", żeby "było tak jak wcześniej, kiedy Polską rządziły w dużym stopniu różne grupy interesu, kiedy Polska była jak w "Potopie" Sienkiewicza rozrywana jak kawałki czerwonego sukna". My chcemy, żeby Polska była jedna, żeby Polska miała szansę na rozwój - tłumaczył.

Jeśli damy się zwieść tym syrenim śpiewom, propagandzie naszych przeciwników politycznych, to może wrócić to co było, w niezauważony sposób - ostrzegł Morawiecki. Wtedy bardzo szybko poszczególne grupy interesów będą miały więcej do powiedzenia, niż cały naród poprzez swoje decyzje w głosowaniach, w wyborach parlamentarnych - dodał.

(mn)