"Pamiętam z młodzieńczych lat, że w domu była żołnierska dyscyplina. Po szkole nie było grania na boisku w piłkę. Tata mówił, że po szkole mieliśmy pomagać w gospodarstwie, a na naukę czas był dopiero po pracach polowych, wieczorem" - wspominają w rozmowie z RMF FM synowie zmarłego w poniedziałek kapitana Antoniego Jabłońskiego. To właśnie on 2 maja 1945 roku wraz ze swoim oddziałem zawiesił polską flagę na Kolumnie Zwycięstwa w Berlinie. Jak dowiedział się nieoficjalnie nasz reporter, Michał Dobrołowicz jedna z ulic w rodzinnej miejscowości kapitana - w podlaskim Surażu, niedługo będzie nosić jego imię.

Ojciec miał swoje zasady żywieniowe, jeszcze z czasów wojska. Często jadał gotowany boczek, który sam przyprawiał i na takiej diecie dożył 97 lat - wspomina Henryk Jabłoński, najstarszy z czterech synów kapitana. Jak dodaje, jego ojciec niemal do końca życia był w bardzo dobrej formie: zarówno fizycznej, jak i intelektualnej. Pierwszy raz od dłuższego w szpitalu był przed Wielkanocą. Nie chciał tam jechać, zabraliśmy go tam na siłę. Po czterech dniach lekarz powiedział nam, żebyśmy go jak najszybciej stamtąd zabierali, bo widać, że to nie jest jego miejsce. On dobrze czuł się tutaj, na działce, w swojej ulubionej altanie, obok psa i kota - dodaje Józef Jabłoński, drugi z synów.


Zawsze byłem pod wrażeniem świetnej pamięci mojego teścia, która nie słabła wraz z wiekiem
- mówi zięć kapitana Leszek Iwaniuk. U nas w domu była mapa całej Europy: od Związku Radzieckiego aż po Niemcy. Teść potrafił z pamięci wskazać na mapie wszystkie miejsca, w których był: od Berlina po Lenino. Nazywając wszystkie miejscowości, w których pracował, w których walczył.

Nic nie notował, nie korzystał z żadnych ściąg czy książek - dodaje.

POSŁUCHAJ FRAGMENTU WSPOMNIEŃ SYNA KAPITANA JABŁOŃSKIEGO

Tatuś był bardzo rozczarowany, że I. Dywizja, w której walczył, od pewnego czasu, po 1989 roku, została zapomniana, nad wszystkim wzięła górę polityka. On nie myślał wtedy o polityce, tylko o tym, żeby przeżyć, żeby wrócić do swojego domu i tutaj pracować. Jego polityka wtedy nie interesowała - mówi Józef Jabłoński.

Uroczystości pogrzebowe kapitana Jabłońskiego odbędą się w czwartek w podlaskim Surażu. Kpt. Antoni Jabłoński był ostatnim żyjącym żołnierzem, który 2 maja 1945 roku brał udział w zawieszaniu polskiej flagi na berlińskiej Kolumnie Zwycięstwa. Był to symbol, na który czekała wtedy cała Polska.

(abs)