To, że niebezpieczne substancje są transportowane pociągami przez centra dużych polskich miast, jest całkowicie normalne - uważa Ministerstwo Infrastruktury. Taki zapis znalazł się w liście wysłanym z ministerstwa do posła Jarosława Matwiejuka z Białegostoku, gdzie na początku listopada doszło do gigantycznego pożaru pociągu z cysternami. Poseł wysłał w tej sprawie interpelację do rządu.

Teren białostockiego torowiska, na którym w ubiegłym tygodniu doszło do zderzenia i pożaru pociągów towarowych, jest skażony i wymaga rekultywacji. Tak uznała Inspekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku. Znalazła w glebie substancje ropopochodne. Ziemia jest skażona na odcinku o długości około 130... czytaj więcej

Proszę zachować spokój i niczym się nie przejmować - tak można streścić ministerialną odpowiedź na poselską interpelację. Ministerstwo nie widzi nic złego w tym, że przez centra polskich miast jadą pociągi przewożące paliwa oraz trujące substancje, takie jak chlor czy amoniak. Przez Białystok każdego miesiąca przejeżdża około 80 takich składów.

Rząd uważa, że to całkowicie bezpieczne, bo tak dzieje się w całej Unii. Poseł w swojej interpelacji pytał też, jak szybko dojdzie do modernizacji białostockiego węzła kolejowego. Ministerstwo odpowiada, że zgodnie z wcześniejszymi planami, czyli za około 3-4 lata. Listopadowy wypadek niczego nie przyspieszy. Faktycznie - po co spieszyć się z wymianą tych urządzeń. Pokazały przecież, jak bardzo są wytrzymałe. Bo jak mówią kolejarze - niektóre z nich przetrwały już niemal 100 lat.