Ostatnia tona węgla wyjedzie w piątek z ostatniej kopalni w Zabrzu. Makoszowy kończą wydobycie. Około 300 pracowników zostanie w kopalni, by przeprowadzić proces jej wygaszania. Reszta załogi już przenosi się do innych kopalń.

Wejście do kopalni węgla kamiennego Makoszowy /Andrzej Grygiel /PAP

Do końca roku 370 pracowników kopalni Makoszowy będzie już pracować w nowych miejscach, mniej więcej pół na pół w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Polskiej Grupy Górniczej. Na następne dni, po nowym roku już też jest przygotowany harmonogram stopniowego przechodzenia górników do wybranych przez siebie kopalń - mówi Witold Jajszczok, rzecznik Spółki Restrukturyzacji Kopalń, do której należą Makoszowy. Dodaje, że nikt nie musi się martwić brakiem pracy. 

Również osoby z powierzchni, w tym administracja,  mają zagwarantowane zatrudnienie. Te osoby pozostaną w większości w SRK. Spółka w ostatnich dwóch latach przyjmowała kolejne zakłady, przybyło obowiązków, a nie zwiększaliśmy w ogóle zatrudnienia. To jest moment, kiedy powinniśmy to zrobić, żeby sprawniej pracować - wyjaśnia Jajszczok.

(az)