Sąd w Szamotułach w Wielkopolsce skazał Barbarę K. na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywnę w wysokości 8 tys. zł. W 2009 roku lekarka podczas cesarskiego cięcia dokonała sterylizacji Wioletty Szwak. Wyrok nie jest prawomocny.

Przed Sądem Rejonowym w Szamotułach ruszył proces lekarki, która bez wiedzy i zgody pacjentki podcięła jej jajowody. To głośna sprawa matki Róży - dziecka, które sześć dni po porodzie zostało odebrane rodzicom. Wcześniej prokuratura i sąd umorzyły sprawę, ale ta wróciła na wokandę. Tym razem z... czytaj więcej

Wioletta Szwak z Błot Wielkich (Wielkopolskie) domagała się od lekarki i od szpitala w Szamotułach, gdzie wykonano zabieg sterylizacji, pół miliona złotych zadośćuczynienia i odszkodowania.

Według adwokata Małgorzaty Heller-Kaczmarskiej, Szwak została wysterylizowana, mimo że nie wyraziła zgody na taki zabieg, a w czasie operacji cesarskiego cięcia nie było sytuacji zagrażającej życiu, która by uzasadniała sterylizację.

Sąd potwierdził winę i sprawstwo oskarżonej. Jak wynika ze zgromadzonego materiału dowodowego, na który składają się m.in. zeznania świadków, dokumentacja lekarska oraz opinia biegłych, oskarżona nie miała podstaw do dokonania zabiegu sterylizacji.

Pokrzywdzona wyraziła zgodę na zabieg cesarskiego cięcia, ale nie ma mowy o wyrażeniu zgody na sterylizację. Oskarżona miała tego świadomość. Podczas zabiegu nie było sytuacji zagrożenia zdrowia pacjentki i decyzja o dokonaniu ubezpłodnienia została przez nią podjęta samodzielnie - uzasadnił sędzia Andrzej Klimowicz.

Jak powiedział sędzia, sąd zdecydował się na minimalną karę, ze względu na motywację, którą kierowała się oskarżona oraz wzorową opinię, jaką cieszyła się w środowisku.
 
Nikt nie zarzuca oskarżonej, że działała z zamiarem zaszkodzenia pokrzywdzonej. Chciała jej pomóc, aby uchronić przed ryzykiem związanym z przyszłą ciążą. Nie jest to motywacja, która skazuje na szczególne potępienie. Sterylizację można było jednak dokonać w kolejnym zabiegu za zgodą poszkodowanej - mówił Klimowicz.   

W 2009 r. Wioletta Szwak urodziła córkę Różę. Kilka dni po porodzie decyzją Sądu Rejonowego w Szamotułach dziewczynka została odebrana matce i przekazana rodzinie zastępczej. Stało się to w następstwie opinii dyrektora szpitala w Szamotułach i wywiadu środowiskowej położnej, która napisała m.in., że mieszkanie matki dziecka jest zaniedbane i brudne, a kobieta jest osobą niezaradną i nie zajmuje się prowadzeniem domu. Do sądu rodzinnego trafił też wniosek o odebranie kobiecie i jej mężowi praw rodzicielskich do trójki starszych dzieci.  

Po nagłośnieniu sprawy przez media i po interwencji m.in. Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich oraz objęciu nadzorem śledztwa przez ministra sprawiedliwości we wrześniu 2009 r. sąd rejonowy zadecydował, że Róża może wrócić do domu. We wrześniu 2011 r. sąd uznał, że państwo Szwak mogą zajmować, pod nadzorem kuratora, także pozostałymi dziećmi.

Przy badaniu szpitalnej dokumentacji ws. odebrania matce małej Róży okazało się, że w trakcie porodu kobieta została wysterylizowana.

(mpw)