Tylko jeden człowiek był „Deltą” – tak Marek Lasota, historyk z krakowskiego Instytutu Pamięci Narodowej, komentuje rewelacje księdza Mieczysława Malińskiego. Duchowny twierdzi w swojej książce pt. „Ale miałem ciekawe życie”, że tajnych współpracowników o takim kryptonimie było kilku.

Nie byłem tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa – twierdzi ksiądz Mieczysław Maliński. RMF FM dotarł do najnowszej ksiązki pt. „Ale miałem ciekawe życie”, w której duchowny opisuje kulisy kontaktów z peerelowskimi specsłużbami. czytaj więcej

Ksiądz Maliński sugeruje również, że to nie on był tajnym współpracownikiem peerelowskiej Służby Bezpieczeństwa o tym kryptonimie.

Lasota odpowiada, że tłumaczenia księdza nie są przekonujące. Jeżeli celem tej publikacji było wyjaśnienie wątpliwości z kolei wynikających z mojej, czy ks. Zaleskiego publikacji, to nie sądzę, żeby to jakieś wyjaśnienie było przekonujące. Innymi słowy, te argumenty wymagają dalszej pracy. Nie są do końca przekonujące - mówi historyk.

Duchowny przyznaje w swojej książce, że rozmawiał z funkcjonariuszami SB. Jednak jak twierdzi, rozmowy te traktował jako „drogę ewangelizacji” przeciwników Kościoła. Książka księdza Malińskiego pojawi się w księgarniach w tym tygodniu.

Komentarz do tej publikacji zapowiedział już ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który w książce pt. „Księża wobec bezpieki” opisał tajnego współpracownika o pseudonimie „Delta”.