Spór między Lechem Kaczyńskim a Radosławem Sikorskim może przypieczętować fiasko polsko-amerykańskich negocjacji w sprawie tarczy antyrakietowej - to opinia wysokiego rangą dyplomaty, oceniającego stan rozmów między Warszawą i Waszyngtonem.

Można być prezydentem, ale i chamem - ten cytat ministra Radosława Sikorskiego zamieszczony dziś w „Dzienniku” ma pokazywać, jak głęboki jest konflikt między najważniejszymi osobami w państwie. Nawet w tak strategicznej dla Polski sprawie jak tarcza antyrakietowa. Gazeta ujawnia dziś, co działo... czytaj więcej

Według dyplomaty, który dobrze zna przebieg negocjacji, a z którym rozmawiał reporter RMF FM, Amerykanie traktują tę wewnętrzną wojnę jako powód do twierdzenia, że Polska nie jest wiarygodnym partnerem. Jak mówi, już samo oświadczenie Donalda Tuska o tym, że warunki Waszyngtonu są niewystarczające, potraktowali bardzo emocjonalnie. Pentagon czuje się urażony – mówi dyplomata. Późniejsza rozmowa Sikorskiego z Condoleezzą Rice odbyła się w skrajnie chodnej atmosferze. Amerykańska sekretarz stanu nie kryła, że polska odmowa to policzek dla Stanów Zjednoczonych.

Teraz kontakty na linii Waszyngton-Warszawa praktycznie zamarły. Rząd Tuska czeka na odpowiedź dotyczącą naszych warunków a czasu jest bardzo mało - góra kilka tygodni. Najbardziej znaczące – jak twierdzi nasz rozmówca – jest jednak to, że Amerykanie mają przeświadczenie, iż konflikt na szczytach polskiej władzy nie dotyczy tego, czy tracza ma u nas powstać, ale kto ma zostać ojcem chrzestnym sukcesu. Dla Amerykanów-wytrawnych graczy to niezrozumiałe.

Rozmowy o tarczy zawisły w próżni

Premier i minister Sikorski karmią nas co prawda hasłem „negocjacje trwają”, ale tak naprawdę od wizyty Sikorskiego u Coldoleezzy Rice nic się nie zmieniło. Polski negocjator minister Witold Waszczykowski od kilku tygodni jest już w Warszawie i nie uczestniczy w żadnych rozmowach. Zakończył już misję, ponieważ dwie umowy z Amerykanami były gotowe i parafowane. Szef dyplomacji skutecznie unika odpowiedzi na podstawowe pytania, co się dzieje w sprawie tarczy, kto niby negocjuje i czego tak naprawdę dotyczą te negocjacje.

Chcieliśmy zapytać dzisiaj ministra o to wszystko, jednak w MSZ usłyszeliśmy, że minister po tekście w „Dzienniku” raczej nie zamierza zabierać głosu.

W rozmowach o tarczy nastąpiło obustronne wyczekiwanie. Polski MSZ czeka na sygnał, czy Waszyngton godzi się na stałą obecność rakiet Patriot. Amerykanie z kolei obrażeni po afroncie premiera Tuska, czekają na jasny sygnał - chcemy tarczy czy nie. Polski MSZ przekonuje, że nie ma pośpiechu i mamy czas, zapominając chyba, że za chwilę w Stanach Zjednoczonych zacznie się gorący finał kampanii prezydenckiej i o tarczy nikt już nie będzie pamiętał przez kilka najbliższych tygodni. Po zmianie gospodarza w Białym Domu, nad tarczą może zawisnąć duży znak zapytania. Chyba, że o to właśnie chodzi…

O tarczy ani słowa

Z szacunku dla bezpieczeństwa narodowego od dziś ani słowa. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego w specjalnym komunikacie poinformowało, że nie będzie komentować wydarzeń, które mogą dotyczyć negocjacji tarczy antyrakietowej.

To reakcja na ujawnione przez "Dziennik" fragmenty nagranej rozmowy między Lechem Kaczyńskim a Radosławem Sikorskim, nagranej w siedzibie BBN -u. W artykule "Wojna polsko-polska" znalazły się kluczowe momenty konfliktu między Kancelarią Prezydenta a otoczeniem Donalda Tuska w sprawie amerykańskiego systemu antyrakietowego i sporo niewybrednych epitetów, którymi prezydent i szef MSZ-u obdarzali się nawzajem.