​Nie żyje dwóch z siedmiu górników, którzy zostali uwięzieni pod ziemią w kopalni Zofiówka po sobotnim, silnym wstrząsie. Przy ciele jednego z górników znaleziono karteczkę do żony.

Zdj. ilustracyjne /Józef Polewka /RMF FM

Prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniel Ozon podczas popołudniowej konferencji prasowej poinformował, że przy ciele drugiego górnika odnaleziono karteczkę z wiadomością do żony.

Korespondencję odkryli ratownicy. Mężczyznę odnaleziono w niedzielę, ale nie dawał oznak życia. Po przetransportowaniu go do podziemnej bazy, lekarz stwierdził zgon. Jego ciało zostało zidentyfikowane przez pracowników kopalni i osobę z dalszej rodziny.

Do wypadku w kopalni Zofiówka doszło w sobotę. Prezes JSW podkreślił, że wstrząs był najsilniejszym w historii kopalni. Gdy do niego doszło, w Zofiówce pracowało 250 osób, z czego w rejonie bezpośredniego zagrożenia - 900 metrów pod ziemią -  było 11 osób. Czterem udało się uciec, siedmiu zostało pod ziemią. W sobotę ratownicy odnaleźli dwóch górników, którzy trafili do szpitala z niegroźnymi dla życia urazami. Dwóch kolejnych wydobyto w niedzielę, ale nie dawali oznak życia. Lekarz stwierdził zgony.

W kopalni Zofiówka wciąż prowadzona jest akcja ratunkowa, nadal poszukiwanych jest trzech górników.

Identyfikacja ciała pierwszego ze zmarłych górników będzie możliwa dopiero w poniedziałek, na podstawie badań DNA.

Na głębokości ośmiuset metrów pod ziemią pracuje 85 ratowników. Łącznie w akcji bierze udział ponad 200 osób.