Aleksandra Jakubowska to rekordzistka, jeśli chodzi o długość zeznań. Wczorajsze jednak przerwano po kilku godzinach, bo minister rozbolała głowa. Wcześniej jednak spore poruszenie wśród posłów wywołała sprawa składania zeznań przez prezydenta.

Aleksander Kwaśniewski dał do zrozumienia, że nie ma zamiaru stawać przed komisją śledczą: Mogę się stawić, mogę zaśpiewać i zatańczyć, tylko niech pan powie, po co? Słowa te wywołały burzę w komisji.

Nawet poseł Jerzy Szteliga z SLD mówił w RMF: To jest lekkie nieporozumienie. Przecież nie chodzi o wodzenie pana prezydenta w charakterze niedźwiedzia po dywanie w pałacu, tylko chodzi o to, że trzeba dla ciała konstytucyjnego, jakim jest komisja śledcza, mieć odrobinę szacunku i nie ironizować jej pracy.

Poseł Renata Beger zapowiedział, że wniosek o przesłuchanie prezydenta złoży jeszcze raz.

Nieco mniej emocjonujące były same zeznania Aleksandry Jakubowskiej, choć nie można im odmówić pewnej dramaturgii – odpowiedzi pani minister przypominały chwilami zapasy. Najpierw stoczyła walkę na słowa z posłem Zbigniewem Ziobro, a potem szefem komisji Tomaszem Nałęczem. W końcu ze względu na stan zdrowia poprosiła o przerwanie przesłuchania.

Pierwszy dopytywał o telefon do Wandy Rapaczyńskiej, w którym ówczesna minister kultury prosiła Adama Michnika o interwencję u premiera, żeby zdjąć z rządu poprawkę do ustawy medialnej (to wszak mogło dać czas Rywinowi czas na działanie). Jednak Jakubowska wszystkiego się wyparła: Nie należę do osób, które się boją premiera i które nie mają dostępu do premiera. Poszukiwanie pośrednictwa u pani Wandy Rapaczyńskiej w zdjęciu czegoś, co sama wkładam kilka godzin wcześniej jest nielogiczne i po prostu nieprawdziwe.

Dzisiejsze przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą zostało przerwane na prośbę Aleksandry Jakubowskiej; poprosiła o to ze względu na stan zdrowia. Była wiceminister kultury nie zdążyła więc wyjaśnić intencji odręcznie napisanej notatki do premiera. czytaj więcej

O mataczenie w pracach nad poprawką do ustawy medialnej wypytywał także poseł Nałęcz. Gdy padło pytanie o ręcznie napisaną notatkę, w której Jakubowska sugeruje, że należy wykreślić słowa "lub czasopisma”, pani minister poprosiła o przerwanie przesłuchania, tłumacząc się bólem głowy.

Szefowa gabinetu politycznego premiera Millera powróci przed komisję 21 listopada.

08:50