​"Mamy dowód na to, że wczorajsze głosowania budżetowe w Sejmie zostały sfałszowane" - mówią posłowie opozycji. Twierdzą, że niektórzy parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości dopisywali się do listy obecności już po formalnym zakończeniu obrad.

Głosowanie w Sali Kolumnowej /Tomasz Gzell /PAP

Opozycja twierdzi, że ma dowody w postaci nagrań wideo i zeznań świadków. Posłowie Platformy mówią, że widzieli tak dopisujących się ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę i szefa resortu MSWiA Mariusza Błaszczaka. Sekretarz generalny PO Stanisław Gawłowski widział nawet dopisującego się Jarosława Kaczyńskiego.

Mam dowód na to, byłem bezpośrednio świadkiem. Rozmawiałem z Jarosławem Kaczyńskim o tym samym fakcie. Zwracałem uwagę na to, że to jest ewidentne łamanie prawa - mówił Gawłowski.

Przed Sejmem wciąż trwa pikieta kilkudziesięciu osób. Są tu od wczoraj i przynoszą sobie jedzenie. Twierdzą, że nie odpuszczą. 

(az)