W wyborczych reklamówkach telewizyjnych zachodniopomorskich działaczy SLD obok kandydatów do samorządu główną postacią jest minister gospodarki, Jacek Piechota. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby wizerunek pana ministra podpisano jedynie imieniem i nazwiskiem. Jednak w tym przypadku jest wyraźny dopisek: minister gospodarki, a to oznacza, że Jacek Piechota, nie występuje jako osoba prywatna, ale jako wysoki urzędnik państwowy.

Jacek Piechota nie jest jedynym SLD-owskim politykiem, który występuje w reklamówkach jako wysoki urzędnik państwowy. Wczesnej w telewizji regionalnej można było podziwiać Stanisława Wziątka z podpisem wojewoda zachodniopomorski. Po burzy wywołanej w mediach podpis usunięto. Ale o ministrze Piechocie najwyraźniej zapomniano.

Jeszcze przedwczoraj Jacek Piechota zachwalał jednego z kandydatów do rady miasta Szczecina.

Ordynacja wyborcza wprawdzie nie zakazuje urzędnikom państwowym udziału w takich reklamówkach, ale jak mówi sędzia Grzegorz Kasicki szef miejskiej komisji wyborczej w Szczecinie, jest przecież jeszcze coś takiego jak kultura polityczna. Ale - jak widać - takiej kultury najwyraźniej brak działaczom SLD.

Jerzy Mokrzycki z SLD, którego rok temu Sąd Najwyższy uznał agentem SB, kandyduje do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego. Po wyroku SN Mokrzycki pożegnał się z fotelem senatora. Teraz startuje do władz samorządowych z pozycji nr 1 listy SLD w okręgu koszalińskim. czytaj więcej

Rzecznik zachodniopomorskiego Sojuszu tłumaczy: filmy były tworzone przez firmy, gdyż partia nie posiada takich możliwości. Reklamówka z Jackiem Piechotą jest błędem twórców filmu.

Rzeczą oczywistą wydaje się jednak, że firma miała wytyczne, kogo i gdzie podpisywać, a sztab wyborczy spot reklamowy przed emisją oglądał...

Foto: Archiwum RMF

17:20