"Gdańskie Centrum Sercowo-Naczyniowe będzie poza siecią szpitali, bo nie spełniło kryteriów. Nie wpiszemy tej placówki warunkowo do sieci" - tak wiceminister zdrowia Piotr Gryza odpowiada w rozmowie z RMF FM na prośbę dyrekcji Centrum o interwencję. Jak już wcześniej informowaliśmy, ten najskuteczniejszy ośrodek kardiochirurgii w Polsce - wykonujący jedną trzecią zabiegów na Pomorzu - od października może przestać istnieć, bo nie znalazł się w sieci i nie będzie miał zapewnionego finansowania z Narodowego Funduszu Zdrowia. Według resortu, odwołanie złożone przez dyrekcję Gdańskiego Centrum nie zmieni w tej sprawie nic.

Sala operacyjna przygotowana do zabiegu w Gdańskim Centrum Sercowo-Naczyniowym /Adam Warżawa /PAP

Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca weszły do sieci szpitali w innych rejonach, na przykład na Śląsku i na Podkarpaciu. Tam są podmioty tego potentata medycznego. Nie spełnili kryteriów wejścia do systemu - mówi w rozmowie z RMF FM wiceminister zdrowia Piotr Gryza. To że ktoś uważa, że spełnił wymogi nie oznacza, że faktycznie spełnił przepisy ustawowe. Podobny podmiot na Podkarpaciu faktycznie pełnił istotną rolę dla województwa i tam wojewoda faktycznie pozytywnie zaopiniował prośbę o wpisanie do sieci. Ten podmiot dla województwa pomorskiego pełnił mniejszą rolę. Tam świadczenia wykonywane są w szpitalu Uniwersytetu Medycznego - dodaje wiceminister. 

Odwołanie dotyczy błędów proceduralnych na przykład złego zestawienia profilów i zakresów, złego wyliczenia czasu obowiązywania umowy, niepełnych nazw programów lekowych. Tam, czyli w Gdańskim Centrum Sercowo-Naczyniowym taka sytuacja nie miała miejscu - tłumaczy wiceminister zdrowia. Piotr Gryza dodaje, że najskuteczniejszy ośrodek może - tak jak inne szpitale, które są poza siecią - walczyć o pieniądze w konkursach ogłaszanych przez NFZ. 

(az)