Nie jesteśmy przygotowani na napływ fali syryjskich uchodźców na polskie granice - mówią anonimowo reporterowi RMF FM Krzysztofowi Zasadzie funkcjonariusze Straży Granicznej. Twierdzą, że na południu jest za mało ludzi, by odpowiednio zabezpieczyć granice.

Uchodźcy przedzierają się przez policyjny kordon na granicy Macedonii i Grecji /VALDRIN XHEMAJ /PAP/EPA
"SOS!" i "No camp!" na węgierskim dworcu. Uchodźcy odmawiają opuszczenia pociągu

Mimo nakazów węgierskiej policji wielu uchodźców odmówiło opuszczenia pociągu do Sopronu przy granicy z Austrią, który został zatrzymany w Bicske niedaleko Budapesztu. Policja zdementowała z kolei agencyjne doniesienia, że przy użyciu pałek usunęła z dworca dziennikarzy i ogłosiła stację... czytaj więcej

Od kilku lat w związku z wejściem Polski do strefy Schengen, redukowano oddziały na południu i zachodzie kraju. Teraz funkcjonują tam tzw. jednostki trzeciej kategorii. Ich liczebność - jak usłyszał nasz dziennikarz - to mniej więcej 30-40 osób na jednostkę.

Jak powiedział Krzysztofowi Zasadzie jeden z funkcjonariuszy, w takim składzie osobowym bardzo trudno wypełnić procedury przy napływie znacznej liczby imigrantów. Na początek chodzi przede wszystkim o ustalenie ich tożsamości, wywiad i pobranie odcisków palców. Do tego - jak podkreślał rozmówca naszego reportera - trzeba więcej przeszkolonych ludzi.

SG: W razie potrzeby uruchomiona zostanie dodatkowa specjalna grupa

Oficjalnie nasza Straż Graniczna twierdzi, że ma plan działań na wypadek napływu fali uchodźców. W razie potrzeby - jak usłyszał reporter RMF FM Paweł Balinowski - ma być uruchomiona dodatkowa specjalna grupa. To nieetatowi pracownicy Straży Granicznej gotowi na wezwanie w krytycznej sytuacji. Jest ich ponad 700. Gdyby uchodźcy zaczęli masowo napływać do Polski, ta specjalna grupa wspomogłaby kolegów pracujących przy granicach na co dzień.

Straż Graniczna przekonuje, że wie dokładnie, jak działać w takiej sytuacji. Nauczeni doświadczeniami ze wschodu kraju mamy wypracowane już pewne modele postępowania, pewne rozwiązania i jesteśmy w stanie przenieść je na południe Polski - powiedziała naszemu dziennikarzowi Joanna Rokicka z zespołu prasowego SG. Chodzi oczywiście o modele powstałe w związku z wcześniejszym napływem do Polski uchodźców z Ukrainy.

Komendant główny SG polecił podjęcie szczególnych działań

Wcześniej informowaliśmy, że - jak wynika z ustaleń Krzysztofa Zasady - komendant główny SG polecił swym podwładnym podjęcie szczególnych działań w związku z możliwością napływu do Polski uchodźców z Syrii. Do tych szczególnych działań zalicza się przede wszystkim zwiększenie liczby patroli na granicy z Czechami i Słowacją. Chodzi także o zacieśnienie współpracy z policją, Strażą Ochrony Kolei i inspekcją drogową na terenach w pobliżu południowej granicy. Polecenie dotyczy również ściślejszego współdziałania ze służbami granicznymi naszych południowych sąsiadów i Niemiec - chodzi w głównej mierze o sprawniejszą wymianę informacji.

To na razie dmuchanie na zimne - jak dotąd nie odnotowano żadnych zorganizowanych prób wjazdu syryjskich uchodźców na terytorium Polski.

(edbie)