​Do poznańskiego sądu trafił akt oskarżenia dla fałszywego profesora. Mężczyzna na poznańskich uczelniach udawał naukowca prowadzącego badania antropologiczne. W rzeczywistości jednak molestował kobiety. Podjął około 430 takich prób. W akcie oskarżenia udało się zawrzeć 14 takich przestępstw.

Zdj. ilustracyjne /BSIP/Photoshot /PAP/EPA

Różnica w liczbach wynika przede wszystkim z tego, że "fałszywy profesor" działał od ponad 40 lat. Duża część jego czynów zdążyła się przedawnić. Innych przypadków nie można było uznać za czyn zabroniony, bo wiele kobiet orientowało się w zakusach podrabianego naukowca na tyle wcześnie, że zdążyły się wycofać.

Przesłuchano jednak ponad 300 kobiet. Liczbę ofiar, w tym tych niedoszłych, ustalono w miarę dokładnie, dlatego, że mężczyzna najpierw prosił o wypełnienie ankiety. Taką dokumentację znaleziono potem w jego mieszkaniu. 

Oskarżony działał na prawie wszystkich poznańskich uczelniach, głównie na uniwersytetach - Adama Mickiewicza i Ekonomicznym. Pojawiał się w kitlu naukowca i zaczepiał studentki mówiąc, że musi szybko przeprowadzić badania antropologiczne. Po ankiecie naklejał na ciało kobiety (m.in. na uda i twarz) zwilżone karteczki, które miały pokazywać reakcje jej organizmu na pieszczoty. Potem dotykał swoje ofiary.

W przypadkach objętych aktem oskarżenia doszło do jednego gwałtu, siedmiu innych czynności seksualnych, w sześciu przypadkach do usiłowania innych czynności. 

69-latek z zawodu jest... artystą.

(az)