Zarzuty sprzedaży dopalaczy, a także narażenia życia lub zdrowia postawiła bytomska policja trojgu podejrzanym o handel tymi środkami. To dwie kobiety i mężczyzna w wieku od 33 do 48 lat. W ich mieszkaniach znaleziono substancje, które - według wstępnych ustaleń - mogą być powodem fali zatruć w regionie. Od czwartku do śląskich szpitali trafiły po zażyciu dopalaczy już 154 osoby. Przypadki zatruć notowane są również w Małopolsce - minionej nocy do szpitala w Brzesku przewieziono nieprzytomnego 16-latka.

Pod zarzutem sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia, policjanci z Katowic zatrzymali 59-letnią kobietę i 26-letniego mężczyznę. W ich mieszkaniu znaleziono 144 gramy substancji psychoaktywnej o nazwie "Mocarz". Prawdopodobnie to po jego zażyciu do szpitali trafiło ponad 100 osób.... czytaj więcej

Jak powiedział nam Tomasz Bobrek z policji w Bytomiu, zatrzymane w tym mieście osoby to dwie kobiety i mężczyzna w wieku od 33 do 48 lat.W ich mieszkaniach, łącznie trzech mieszkaniach, znaleziono ponad 30 porcji tzw. dopalaczy - poinformował Bobrek.

Pierwszych zatrzymań w związku z falą zatruć dopalaczami policjanci dokonali wczoraj. Pod zarzutem sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia funkcjonariusze z Katowic zatrzymali 59-letnią kobietę i 26-letniego mężczyznę. W ich mieszkaniu znaleziono około 140 gramów substancji psychoaktywnej o nazwie "Mocarz". Badania laboratoryjne potwierdziły, że znajduje się ona na liście substancji zakazanych, publikowanej w ramach ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. 59-latka i 26-latek odpowiedzą więc także za wprowadzenie do obrotu znacznej ilości narkotyków. Może za to grozić do 12 lat więzienia.

Do szpitali trafiło już ponad 150 osób

Od czwartkowego wieczoru do szpitali na terenie województwa śląskiego trafiły już łącznie - najprawdopodobniej po zażyciu dopalaczy - 154 osoby. W Katowicach tylko od wczorajszego wieczoru do szpitali trafiło 26 osób zatrutych psychoaktywnymi substancjami.

Jak poinformował śląski państwowy wojewódzki inspektor sanitarny Grzegorz Hudzik, bardzo ciężki jest nadal stan jednego z pacjentów, przebywającego w Regionalnym Ośrodku Ostrych Zatruć z Oddziałem Toksykologii Klinicznej Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu. Według Hudzika, to wciąż "stan bezpośredniego zagrożenia życia". W poprzednich dniach pacjent m.in. był reanimowany.

Przypadki zatruć notowane są również w Małopolsce. Ostatniej nocy do szpitala w Brzesku przywieziony został nieprzytomny 16-latek, który wziął dopalacze razem z kolegami. Młodzi ludzie spotkali się - jak informuje małopolska policja - w "kompleksie leśnym". Jeden z nich przyniósł dopalacz, którym poczęstował znajomych. Zaraz po zażyciu tej substancji 16-latek poczuł się źle, w końcu stracił przytomność. Jego koledzy uciekli. Na szczęście została tam najmłodsza z osób, która nie przyjmowała żadnych substancji i szybko wezwała pomoc - podaje policja. 16-latek trafił do szpitala. Odzyskał już przytomność.

Inny przypadek miał miejsce kilka dni temu w powiecie limanowskim. Dopalaczami zatruły się przebywające tam kolonistki.

Zatruci najczęściej mówią o "Mocarzu". Jest 800 razy mocniejszy od marihuany

Szef śląskiego sanepidu Grzegorz Hudzik przekazał, że "odbyło się spotkanie robocze zarządzania kryzysowego wojewody". Mamy tutaj bardzo ciekawe efekty pracy policjantów, bo dzięki pracy mediów i przekazaniu informacji szerokiemu społeczeństwu, otrzymują oni liczne sygnały o nieformalnych, cichych miejscach wprowadzenia do obrotu tych substancji i dzięki temu udało się zatrzymać kilka osób, którym postawione zostaną zarzuty - powiedział Hudzik.

W ostatnich dniach rzecznik katowickiej policji komisarz Jacek Pytel sygnalizował, że nazwą najczęściej wymienianą przez osoby, które trafiały do szpitali z zatruciami, był wspomniany wcześniej "Mocarz". Minister zdrowia Marian Zembala podał natomiast podczas spotkania z dziennikarzami w Sosnowcu, że w ostatnim czasie w internecie "przeszła dziwna fala promocji toksyny o nazwie Mocarz". I nagle po promocji wiele osób po nią sięgnęło - zaznaczył.

Zastępca ordynatora oddziału ostrych zatruć sosnowieckiego instytutu Mariusz Kicka wyjaśnił, że "Mocarz" to nowoczesny, syntetyczny kannabinoid o sile działania 800 razy większej od niesyntetycznej marihuany. Z całą pewnością nie można powiedzieć, że są to substancje, które są bezpieczne i które cokolwiek dopalają. To zwykłe syntetyczne, nowoczesne i bardzo silne narkotyki o dużym potencjale uzależniającym - podkreślił Kicka. To, co pospolicie jest określane "dopalaczami", to najczęściej substancje syntetyczne o wielokrotnie większej sile działania niż narkotyki tzw. klasyczne czy naturalne - dodał.

1 lipca zmieniła się ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii - m.in. rozszerzono w niej listę substancji zakazanych o 114 nowych pozycji. Szef śląskiego sanepidu wyraził przypuszczenie, że wiedzący o tej zmianie handlarze albo wypuszczą w tym czasie na rynek zmodyfikowane środki chemiczne, albo będą pozbywać się zapasów dotychczas rozpowszechnianych substancji.

W ubiegłym roku Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Katowicach odnotowała w całym regionie 602 przypadki zatruć dopalaczami. Trzy osoby zmarły. Z kolei do 18 czerwca tego roku stwierdzono już 631 podejrzeń zatruć dopalaczami (w 105 przypadkach u kobiet). Hospitalizacji wymagało 515 osób, zmarły trzy osoby.

Według danych sanepidu, najliczniejszą grupą ofiar dopalaczy są młodzi ludzie w wieku od 15 do 24 lat.