Prof. Kazimierz Nowaczyk, ekspert zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy Tu-154M twierdzi, że hipoteza o wybuchach w samolocie, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem, znajduje coraz więcej potwierdzeń.

O kolejne pół roku - do 10 kwietnia 2013 roku - zostało przedłużone śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. O tej decyzji poinformowała Naczelna Prokuratura Wojskowa. czytaj więcej

Zdaniem Nowaczyka - który uczestniczył we wtorkowym posiedzeniu zespołu - rozkład szczątków samolotu, charakterystyczne ułożenie burt kadłuba po katastrofie oraz seria poważnych awarii, które wystąpiły - według niego - na wysokości ponad 30 metrów, coraz bardziej przemawiają za hipotezą wybuchów. Dodał, że lista awarii, które udało się odczytać z polskiej czarnej skrzynki, zaprzecza wnioskom raportu komisji, którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller.

Udało nam się odczytać ze skrzynki ATM listę 11 awarii, do których doszło na wysokości ponad 30 metrów. Były to m.in. uszkodzenie silnika, agregatu prądotwórczego, systemu ILS, klap na skrzydle. (...) Postawiona hipoteza o wybuchach, które rozbiły samolot w powietrzu, znajduje coraz więcej potwierdzeń i jej prawdopodobieństwo wzrasta - powiedział Nowaczyk.

Według niego, czasy zdarzeń TAWS 38 (dane systemu ostrzegania przed przeszkodami ) i FMS (system zarządzania lotem ), kiedy doszło do wymienionych awarii, zostały ukryte w trajektorii przedstawionej w załączniku do raportu komisji Millera. Jego zdaniem, czasy poszczególnych zdarzeń zostały świadomie zmanipulowane lub ukryte tak, aby końcowy wniosek przyczyn katastrofy był zgodny z raportem MAK. Wszystkie czasy zdarzeń są przesuwane tak, aby samolot znalazł się jak najniżej, w miejscu, gdzie rośnie brzoza. Te uszkodzenia zostały zarejestrowane przez skrzynkę ATM jeszcze w locie, co przeczy tezie komisji Millera, że samolot był sprawny do końca, bo nie był, żadne zderzenie z brzozą nie mogłoby doprowadzić do takich awarii - stwierdził Nowaczyk. Samolot po prostu nie zderzył się z brzozą, charakter uszkodzenia lewego skrzydła i wysokość baryczna zapisana w tym miejscu świadczy o tym, że samolot leciał wyżej - dodał.

W jego ocenie, do katastrofy Tu-154M doszło na skutek: oderwania fragmentów lewego skrzydła, serii krytycznych awarii samolotu, wybuchu w kadłubie samolotu oraz rozpadu i uderzenia Tupolewa w ziemię.