​W przypadku uszkodzenia, zniszczenia lub niezwrócenia "Naszego elementarza", szkoła może żądać od rodziców zwrotu kosztów podręcznika. Każda z czterech części kosztuje 4,34 zł. Szkoła nie może więc zażądać za elementarz więcej - poinformowało Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Tusk o podręczniku: Czytałem, zrozumiałem

"To jest dzień naszych polskich dzieciaków" - powiedział premier, który 1 września pojawił się w szkole w Ostrowcu Świętokrzyskim. "Cieszę się, że zdążyliśmy na 1 września z darmowym podręcznikiem" - dodał Donald Tusk. czytaj więcej

Uczniowie I klas szkół podstawowych, którzy w poniedziałek rozpoczęli naukę, są pierwszym rocznikiem uczniów, który będzie korzystał z bezpłatnych, wieloletnich podręczników, będących własnością szkoły udostępnianą uczniom. Podręczniki te mają służyć co najmniej trzem rocznikom.

Ponad 97 proc. wszystkich szkół podstawowych w całej Polsce, w tym ponad 99 procent szkół publicznych, zdecydowało, że pierwszaki będą uczyć się z przygotowanego na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej "Naszego elementarza". Przygotowanie tego podręcznika, druk i dystrybucja finansowane są z budżetu państwa. Pierwsza z czterech części elementarza trafiła już do uczniów. 

W ustawie o systemie oświaty w przepisach dotyczących bezpłatnych podręczników zapisano, że "w przypadku uszkodzenia, zniszczenia lub niezwrócenia podręcznika szkoła podstawowa może żądać od rodziców ucznia zwrotu kosztu podręcznika do zajęć z zakresu edukacji: polonistycznej, matematycznej, przyrodniczej i społecznej w klasach I-III szkoły podstawowej".

Stąd resort edukacji mając ten przepis na uwadze, określił koszt każdej z czterech części "Naszego elementarza" na 4,34 zł. "I takiej kwoty zażądać może szkoła od rodziców ucznia w przypadku uszkodzenia, zniszczenia lub niezwrócenia podręcznika. Szkoła nie może żądać wyższej kwoty" - napisano w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej MEN.

(abs)