Donald Tusk został przesłuchany w Prokuraturze Krajowej w Warszawie w śledztwie dotyczącym m.in. nieprawidłowości przy sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Były premier gmach prokuratury opuścił po godzinie 18. "Dziękuję za wsparcie, to nie są łatwe chwile. Prezes Kaczyński powiedział, że mam się czego bać. Chcę powiedzieć jedno, nie mam czego się bać i pan prezes Kaczyński mnie nie przestraszy" – powiedział podczas konferencji prasowej. "Cały kontekst w tej sprawie ma charakter polityczny, nie mam co do tego wątpliwości" - dodał. W jego ocenie, w intencji obecnie rządzących wymiar sprawiedliwości ma służyć przeciwko ich konkurentom, w tym przeciwko niemu. Tusk powtórzył też, że nikt nie wydawał zakazu otwierania trumien. W jaki sposób postępuje się w takich sytuacjach, precyzyjnie opisują procedury.

Donald Tusk /Marcin Obara /PAP

Tusk: Prezes Kaczyński mnie nie przestraszy, niezależnie od tego, w jak zaciekły sposób spróbuje mnie dopaść

Chcę powiedzieć jedno. Nie mam się czego bać i pan prezes Kaczyński mnie nie przestraszy, niezależnie od tego, w jak zaciekły sposób spróbuje mnie dopaść. I nie pomoże mu w tym ani prokuratura, ani inne sposoby dokuczania mi - powiedział dziennikarzom Tusk po wyjściu z prokuratury.

Jak podkreślił, wie, jakie są jego obywatelskie prawa i obowiązki i dlatego, "w uzgodnieniu z prokuraturą, kiedy będzie taka potrzeba, będzie starał się rozmawiać i wyjaśniać sprawy dotyczące tego śledztwa".

Pytany o to, czy przesłuchanie miało charakter polityczny, odparł, że nie ma wątpliwości, iż "cały kontekst w tej sprawie ma charakter polityczny". 

Nie mam nic do zarzucenia panom prokuratorom, którzy zadawali mi pytania i jestem ostatni, który chciałby podejrzewać kogoś o niecne intencje, natomiast ta atmosfera i działania ustrojowe, których jesteśmy ostatnio świadkami, nie pozostawiają wątpliwości, że w intencji dzisiaj rządzących wymiar sprawiedliwości ma służyć jako narzędzie przeciwko konkurentom, opozycji czy ludziom, których się nie lubi. Obawiam się, że należę do tego grona - mówił.

"Nie należy politycznie wykorzystywać tej tragedii jako młota na opozycję"

Tusk zastrzegł, że ze względów prawnych nie może "opisywać charakteru" czwartkowego przesłuchania. Ujawnił jedynie, że pytania śledczych dotyczyły "tak zwanego zakazu otwierania trumien" ofiar katastrofy. Wyjaśniałem to publicznie wielokrotnie: nikt takiego zakazu nie wydawał - podkreślił Tusk.

W jaki sposób postępuje się w takich sytuacjach, precyzyjnie opisują procedury. One były wtedy i dzisiaj takie same. I dlatego nie należy politycznie wykorzystywać tej tragedii i przepisów prawa jako takiego młota na opozycję, czy oponentów, bo szczególnie w takiej sprawie nie powinno się tego robić - zaznaczył b. premier.

Według niego przesłuchanie przebiegało w "bardzo kulturalnej atmosferze". Nie biją, nie, jeszcze nie, nie ma takich zdarzeń - zażartował, odpowiadając na pytania.

Pytany, czy spodziewa się, iż będzie w przyszłości nie świadkiem, lecz podejrzanym, Tusk odparł, że jeśli prowadzi się wielokrotne przesłuchania, to nie można wykluczyć żadnego scenariusza i liczy się ze wszystkimi możliwościami. To, co widzę w oczach pana prezesa i jego akolitów, to z całą pewnością jest to wielka namiętność, której przedmiotem jest atak na mnie - dodał.

Tusk mówił też, że na razie nie planuje powrotu do polityki krajowej, ale "wszystko jest możliwe".

Tusk o rozmowie z Putinem: Trwała bardzo krótko i dotyczyła rzeczy tak banalnych, jak pogoda

Podkreślił także, odnosząc się do swojej rozmowy z Władimirem Putinem na sopockim molo w 2009 r., że miała ona charakter kurtuazyjny i była "typowym spacerem, który w dyplomacji ma na celu rozluźnianie atmosfery". Trwała bardzo krótko i dotyczyła rzeczy tak banalnych, jak krajobraz i pogoda - powiedział Tusk, pytany o sugestie, że wówczas rozmawiał o tym, co ma się wydarzyć 10 kwietnia 2010 r. w Katyniu.

Tusk był też pytany przez dziennikarzy o słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że skoro w 2010 r. "zakazano rodzinom otwierania trumien, to musiały być jakieś przyczyny". A przyczyny były takie, że obawiano się wybuchu skandalu, bo obciążyłby on stosunki polsko-rosyjskie. Utrzymywanie za wszelką cenę dobrych stosunków - mimo tak strasznego wydarzenia - miało służyć temu, żeby Donald Tusk został kimś bardzo ważnym w Unii Europejskiej - powiedział prezes PiS. 

Ja aż tak strategicznego zmysłu jak pan Kaczyński nie mam i planowanie pięć lat do przodu każdego kroku politycznego jest poza moim zasięgiem; gdyby nie bardzo poważny kontekst tej sprawy, to właściwie mógłbym parsknąć śmiechem
- odparł Tusk. Znam pana Kaczyńskiego już dziesiątki lat i jego obsesje dotyczące konspiracji, spisków, znam bardzo dobrze, a dzisiaj także bardzo dotkliwie. Więc traktujcie to państwo raczej jako objaw pewnej obsesji, a nie jakąś logiczną, sensowną analizę polityczną - oświadczył.

"Przyszłość europejska Polski staje dziś pod znakiem zapytania. Rozumiem emocje Polaków"

Tusk podkreślił, że współodpowiada za "europejską drogę Polski", a dzieją się "bardzo, bardzo złe rzeczy". Przyszłość europejska Polski staje dziś pod znakiem zapytania. Rozumiem emocje Polaków, którzy niepokoją się czy o sądy, czy o przyszłość Polski w UE. Z drugiej strony bardzo bym chciał, by kwestie przeszłości, kwestie Smoleńska, nie były tym, co odbierze ludziom pozytywną energię - powiedział.

Przewodniczący Rady Europejskiej podziękował swoim zwolennikom, którzy czekali na niego przez gmachem prokuratury "za wsparcie". Ono bardzo dużo dla mnie znaczy, bo to nie są łatwe chwile, powtarzające się wielogodzinne przesłuchania - powiedział.

Gdy wychodził z budynku, jego zwolennicy oklaskiwali go, skandowali "Donald Tusk" i zaintonowali "Sto lat". Na chodniku, odgrodzona przez policjantów, stała pikieta przeciwników Tuska, którzy - także gdy przesłuchanie jeszcze trwało - wykrzykiwali hasła, m. in. "złodziej" i "zdrajca".

Giertych: Spytam Ziobrę, czy przekazuje informacje ze śledztw Kaczyńskiemu

Pełnomocnik Donalda Tuska Roman Giertych zapowiedział po przesłuchaniu swojego klienta w prokuraturze, że zapyta ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę, czy ten przekazuje informacje ze śledztw prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Jak państwo słyszeliście, pan Kaczyński straszy kolejnymi sprawami. Ja tylko jestem ciekawy i zadam dzisiaj to pytanie publicznie, czy pan minister Ziobro, pan prokurator generalny, przekazuje jakieś informacje dotyczące śledztw odnoszących się do przewodniczącego Donalda Tuska posłowi Jarosławowi Kaczyńskiemu - powiedział Giertych dziennikarzom.

I jego wypowiedź świadcząca, że ma niby jakieś informacje odnoszące się do przyszłości pana przewodniczącego wskazuje, że ma jakąś wiedzę - dodał.

Zdaniem Giertycha, "rzucanie takich gróźb jest niedopuszczalne".

W moim przekonaniu i to mówię - jako obywatel, a nie jako pełnomocnik - tego typu rzucanie publicznie gróźb jest niedopuszczalne, jeżeli robi to szef partii rządzącej, bo jasno wskazuje na motywację, która ma charakter osobisty i to osobiście związane z zemstą, której z jakichś powodów Jarosław Kaczyński chce dokonać w odniesieniu do swoich przeciwników politycznych - ocenił. 

Giertych powiedział, że w związku z tym stawia publiczne pytanie o przekazywanie informacji ze śledztw. Zapowiedział, że w piątek wystosuje do Ziobry pismo w tej sprawie.

Pełnomocnik Donalda Tuska dodał, że przesłuchanie jego klienta przebiegło bardzo spokojne, tyle, że było długotrwałe. Zastrzegł, że nie może mówić o jego treści, w tym o tym, czy pytania odnosiły się do poprzednich zeznań Tuska.

(ph)